Alpy
Św. Pius X, PapieżBeatissima Virgo Maria. Dominare nostri Tu et Filius.Ultra montesHerb zakonu Kartuzów. Stat Crux dum volvitur orbisPapież Pius XII

W obronie papiestwa i nieomylności Kościoła rzymskiego


LATINITAS | MARIOLOGIA | MSZA ŚW. I KAZANIA | KSIĄŻKI W DJVU | ARTYKUŁY I KSIĄŻKI W PDF | CYTATY ULTRA MONTES | "Pod sztandarem Niepokalanej"
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
MODLITWY I MEDYTACJE  |  PISMO ŚWIĘTE  |  OJCOWIE KOŚCIOŁA  |  ŚW. TOMASZ Z AKWINU  |  KATECHIZMY KATOLICKIE  |  HERETYCY I APOSTACI
WYZNANIE WIARY  |  DLA KATOLIKÓW RZYMSKICH  |  DEKLARACJA DOKTRYNALNA

*  *  *  *  *  *  *  *  *  *  *  *
Habentes ergo pontificem magnum, qui penetravit caelos, Iesum Filium Dei, teneamus confessionem.
Mając tedy wielkiego arcykapłana, który przeniknął niebiosa, Jezusa, Syna Bożego, trwajmyż przy wierze.
(Hebr. IV, 14)
 


"Nec optatum nec jucundum magis quidquam accidere potest, quam pro Christo proximique salute mori". (S. Ignatius de Loyola)

-------------------

"Nic się przydarzyć nie może ani pożądańszego, ani milszego, jak umrzeć za Chrystusa i bliźnich zbawienie". (Św. Ignacy Loyola)

"Pod sztandarem Niepokalanej". Czasopismo rzymskokatolickie. Nr 137. Wrzesień 2021 (nowość)

"The Reign of Mary". No. 180. Spring 2021 (nowość)

"Beiträge". Nr. 159. August-September 2021 (nowość)

"Adsum". August 2021 (nowość)

Przegląd krytyczny modernistycznego systemu Novus Ordo

Ks. Piotr Ximenes. Krótki wykład świętej Ewangelii na Niedzielę XVI po Świątkach

Ks. Antoni Krechowiecki. Nauki niedzielne. Skład Apostolski według Ewangelii i Ojców Kościoła

O. Mikołaj Łęczycki SI. Pobudki do unikania grzechu śmiertelnego i kilka innych rozważań pobożnych ( PDF )

Ks. Aleksander Jełowicki. Listy duchowne. List do Stanisława Tarnowskiego. Osobne słowo o katechizmie Bellarmina PDF )

Bp Moises Carmona Rivera. Jak wygląda sytuacja po oszukańczym "soborze" pompatycznie nazwanym Soborem Watykańskim II? ( PDF )

Abp Antoni Szlagowski 1. Wiara w pojęciu katolickim, a modernistycznym ( PDF ) 2. Wiara w życiu ( PDF ) 3. Prawda wg nauki Kościoła i modernistów PDF )

F. J. Holzwarth.  1. Jezus Chrystus, Zbawiciel świata ( PDF ) 2. Odrodzenie ludzkości ( PDF ) 3. Longobardowie, Grecy i Papiestwo 4. Czasy Karola Wielkiego ( PDF )


NOWE ARTYKUŁY I KSIĄŻKI W FORMACIE PDF:

Bp Oliver Oravec. Bergoglio - wielka kara na całą ludzkość! HTM ) (nowość)

Bp Teodoret z Cyru. Nauka o Opatrzności HTM ) (nowość)

Ks. Antoni Langer SI. Kazanie na uroczystość Opatrzności Boskiej HTM ) (nowość)

Ks. Kevin Vaillancourt.
Nowy Benedykt XVI: Jak należy go nazwać? HTM ) (nowość)

Ks. Peter Einig. Usprawiedliwienie (justificatio) HTM ) (nowość)

"Cahiers Romains". Prawda integralna HTM ) (nowość)

Ks. Benedict Hughes CMRI. Religia islamu: zagrożenie dla zachodniej cywilizacji HTM ) (nowość)

Ks. Franciszek Antoni Staudenmaier. Antychryst HTM ) (nowość)

"Przegląd Katolicki". K. T. Corruptio optimi pessima HTM ) (nowość)

Abp Ignacy Hołowiński. Kościół jedyną drogą zbawienia HTM ) (nowość)

Bp Oliver Oravec. Prawda o Kościele. Najczęściej stawiane nam zarzuty HTM ) (nowość)

Thomas a Kempis. Alphabetum monachi HTM ) (nowość)

René Bazin. Papież Pius X. Modernizm HTM ) (nowość)

"Traditio". Neokonserwatyści neokościoła lamentują, gdyż zdali sobie sprawę z dalekosiężnych konsekwencji wywołanych decyzją Franciszka-Bergoglio o rozmontowaniu miejsc odprawiania Nowej Łacińskiej Mszy (New Latin Mess) oraz "indultowych" grup, takich jak Bractwo Św. Piotra HTM ) (nowość)

Ecclesiae Magisterium. Uchwały i wyroki świętego Soboru Watykańskiego za Piusa IX 1869-1870 zebranego krótko wyjaśnione, wraz z obszernym a prostym wykładem artykułu Wiary "O nieomylnym nauczycielstwie Rzymskiego Papieża" przez X. Dra Józefa Krukowskiego, profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego HTM ) (nowość)

Ks. Benedict Hughes CMRI. Nieuniknione podziały na widoku publicznym. "Dobrzy funkcjonariusze" kontra "źli funkcjonariusze" w soborowym kościele HTM ) (nowość)

*  *  *  *  *  *  *  *  *  *  *  *

NOWOŚCI. OSTATNIO DODANE TEKSTY

(8 WRZEŚNIA, 31, 12, 10 SIERPNIA, 20, 10 LIPCA, 29, 14 CZERWCA, 30, 24 MAJA, 30, 20, 17, 13, 4 KWIETNIA, 31, 23, 16, 9, 5 MARCA, 27, 20, 9 LUTEGO,

27, 20, 6, 1 STYCZNIA 2021; 25, 12, 7 GRUDNIA, 28, 18, 12 LISTOPADA, 30, 22, 16, 7 PAŹDZIERNIKA, 30, 25, 15 WRZEŚNIA, 31, 29, 11 SIERPNIA 2020)

Bp Oliver Oravec. Bergoglio - wielka kara na całą ludzkość! PDF ) (Dlaczego Bergoglio nie jest katolikiem, a tym bardziej papieżem? Wymienię tylko niektóre z jego czynów, które łatwo zweryfikować i które większość ludzi dobrze zna: 1. Jako "kardynał" zezwolił dwóm homoseksualistom na adopcję dziecka. Jeden z "mężczyzn" stał się "kobietą" dzięki operacji. 2. Zawsze popierał księży, którzy się żenili i odchodzili od kapłaństwa. 3. Jego konsekracja "biskupia" nie była zgodna z dekretem Piusa XII. 4. Często prosi o błogosławieństwo świeckich i niekatolickich "duchownych". Ostatnio prosił o błogosławieństwo np. anglikańskiego "duchownego" Welby'ego, a papież Leon XIII wyraźnie nauczał, że anglikanie nie mają ważnych święceń. 5. Jest bliskim przyjacielem liberalnego rabina żydowskiego, który popiera cywilne związki homoseksualne i który w obecności Bergoglio wielokrotnie wyrażał swoje oczekiwanie na "mesjasza", a Bergoglio milczał. 6. Pozwolił kobiecie będącej w cudzołożnym związku przyjmować "komunię". 7. Nie ma problemu z udzielaniem "komunii" znanym proaborcyjnym politykom, takim jak Biden i Pelosi) (nowość)

Ks. Jakub Górka. Cześć Maryi. O pobudkach i środkach nabożeństwa do Najświętszej Maryi Panny (uzupełniono)

Ks. Jakub Górka. Cześć Maryi... Nauki na święta Matki Najświętszej. Nauka na dzień Zaślubienia Najświętszej Maryi Panny. Doniosłe znaczenie zaślubienia Maryi. (A teraz zastanówmy się, dlaczego Maryja poślubiła Józefa? 1. Uczyniła to z woli Bożej. Józef najpierw miał bronić dobrego imienia, sławy Najświętszej Panny. Ludzie nie znający tajemnic niebieskich, mogliby najgorzej myśleć o Maryi i ukarać Ją śmiercią. Każdy człowiek powinien dbać o swe dobre imię nie dla próżności, czczej chwały, lecz dla drugich, dla zbudowania bliźnich. Czytamy o jednym starym pustelniku, że chętnie znosił osobiste obelgi, przezwiska, obrazy. Kiedy mu jednak zarzucano, że się wiary zaparł, że jest heretykiem, wtedy nie milczał, ale śmiało wyznał i zaprzeczył, wyznał, że jest wiernym synem Kościoła, a zaprzeczył, jakby miał co wspólnego z błędną nauką. O dobre imię, o poczciwą sławę niech się starają małżonkowie i unikają nawet cienia podejrzeń. Niech najzłośliwsze oko nic nie zobaczy, co by świadczyło przeciw zaprzysiężonej sobie wierności u stóp ołtarza Pańskiego. Mówi św. Hieronim, że dziewica Asela w zepsutym Rzymie tak umiała postępować ostrożnie, że wszyscy dobrzy podziwiali jej skromność, a najzłośliwsi nie odważyli się nic uwłaczającego o niej powiedzieć. Ten sam Doktor Kościoła zaznacza, że cześć niewiasty jest czymś bardzo delikatnym, łatwo ulegającym przyćmieniu i dlatego potrzeba dla jej zachowania wielkiej ostrożności w postępowaniu. Maryja jest dla niewiast najdoskonalszym wzorem, przykładem niewinności, bogobojności. Ona błogosławiona między niewiastami. Ona jako wspaniałe drzewo, pełne owoców i miłej woni, wzniosła się świętością ponad wszystkich Aniołów i ludzi. A mimo to św. Józef z woli Bożej był stróżem i opiekunem dziewictwa Maryi. Mógł sam Bóg najlepiej bronić tej wspaniałej świątyni Ducha Świętego, bo Jego oko zawsze spoczywało z upodobaniem na Przeczystej Panience, mógł w tym celu użyć niewidzialnych wojsk anielskich, aby strzegły tego świętego raju. Lecz w niezgłębionej mądrości powierza obronę Jej czci św. Józefowi. A czyni to dlatego, aby niewiasty i dziewice chrześcijańskie chętnie nauczyły się stąd podlegać starszym, aby chętnie słuchały ich rad i upomnień) (nowość)

Johann Peter SilbertŻywot Pana naszego Jezusa Chrystusa Syna Bożego (uzupełniono)

Johann Peter SilbertŻywot Pana naszego... §. XXXIX. Rozmaici uczniowie. (1. Jakoż oddalił się Jezus z bóżnicy. I przybliżył się jeden z uczonych w Piśmie do Niego, na którym zdaje się, wysoka mądrość Jego skutkowała, który jednak spodziewał się podobno, że do znakomitej świetności i zaszczytu przyjdzie, gdy kiedyż tedyż królestwo mesjaszowe w swej wielmożności się okaże. Zatem rzekł do Jezusa: "Nauczycielu! pójdę za Tobą, gdzie tylko pójdziesz!". – Lecz rzekł mu Jezus: "Liszki mają jamy i ptacy niebiescy gniazda: a Syn człowieczy nie ma gdzie by głowę skłonił" (Mt. 8, 19. 20). – I tenci to był doczesny majątek Tego, który tak mógł wyrzec: "Ja i Ojciec jedno jesteśmy" (Jan 10, 30). – Wszelako nie czytamy, żeby ten uczony w Piśmie był poszedł za Nim. 2. Inny znowu, któremu Pan sam za sobą iść kazał, tak mu powiedział: "Panie, dopuść mi pierwej odejść i pogrześć ojca mego", tj. doczekiwać się jeszcze śmierci mego podeszłego ojca, zanim się do Ciebie przyłączę. – Jezus rzekł do niego: "Niechaj umarli grzebią swych umarłych; a ty idź, a opowiadaj królestwo Boże" (Łk. 9, 59. 60)) (nowość)

Lucjan Siemieński. Dzieje narodu polskiego (Wieczory pod lipą) (uzupełniono)

Lucjan Siemieński. Wieczory pod lipą. Wieczór XXVIII. (My się kłócimy, a nieprzyjaciel nas grabi. – Samuel Zborowski przez wdzięczność dla Batorego popiera go na elekcji. – Batory obrany, ale musi się żenić ze starą panną. – Jako król upodobał sobie Zamojskiego. – Miasto Gdańsk dostało naukę. – Iwan wpada do Inflant. – Król gotuje się na wojnę. – Co to byli za jedni Kozacy. – Dobre wojsko przybyło nam z Kozakami. – Iwan tchórz. – Batory mężny sam idzie przeciw Moskalom. – Połock zdobyty. – Co dokazał jeden prosty Mazur pod Wielkimi Łukami?) (nowość)

P. D. Mézard OP. Medulla S. Thomae Aquinatis per omnes anni liturgici dies distributa seu Meditationes ex operibus S. Thomae depromptae (uzupełniono)

P. D. Mézard OP. Medulla S. Thomae Aquinatis... De sequendo Domino. (Christum sequi debemus propter tria: quia nihil facilius ante mortem, nihil securius in morte, nihil fructuosius post mortem. 1° Nihil facilius ante mortem, quia ipse docuit nos viam. I Petr. 2, 21: Christus passus est pro nobis, vobis relinquens exemplum, ut sequamini vestigia ejus. Et ecce via ejus. Qui peccatum non fecit: ecce via puritatis; nec inventus est dolus in ore ejus: ecce via veritatis; qui cum pateretur, non comminabatur: ecce via patientiae finalis. Parum enim esset ipsum sequi usque ad terminum viae per poenitentiam, et postmodum reverti per recidivationem. 2° Nihil securius in morte. Qui enim socii sui fuerunt dum viverent, in morte custodientur ab eo. Bonus enim et fidelis peregrinus socium suum in infirmitate non dimittit, sed diligenter custodit. Et propter hoc dicit Joan. 10, 27: Oves meae vocem meam audiunt et cognoscunt me et sequuntur me, et ego vitam aeternam do eis; et non peribunt in aeternum. Et non rapiet quisquam de manu mea. Diabolus enim est sicut lupus, qui ovibus a caulis exeuntibus et ingredientibus insidiatur; sed Dominus est tanquam bonus pastor, qui quando oves emisit, ante eas vadit, et oves eum sequuntur, et ducit ad pascua. Animas enim egredientes de mundo praecedit, ut aperiat eis januam, et introducat in vitam aeternam. Joan. 10, 4: Cum proprias oves emiserit ante eas vadit, et oves eum sequuntur, quia sciunt vocem ejus: Alienum autem non sequuntur, sed fugiunt ab eo) (nowość)

Ks. Benedict Hughes CMRI. Religia islamu: zagrożenie dla zachodniej cywilizacji. PDF ) (Katolicy, którzy kochają Boga i kochają dusze, powinni szczerze pragnąć nawrócenia muzułmanów. Nie jest to jednak łatwe do osiągnięcia. Głównym tego powodem jest to, że islam staje się sposobem na życie dla swoich wyznawców. Wpływa na każdy aspekt życia... Kardynał Lavigerie założył w XIX wieku zgromadzenie księży zwane Białymi Ojcami. Było to zgromadzenie księży i braci, początkowo prawie wyłącznie pochodzących z Francji, którzy pracowali nad nawróceniem dusz w Afryce. Islam dominuje w północnej części kontynentu, więc misje wśród muzułmanów były zajęciem wielu księży misjonarzy. Kardynał powiedział im, że muszą być przygotowani na wrogość i zatwardziałość... W XIII wieku św. Franciszek z Asyżu gorąco pragnął nawracać muzułmanów. W tym celu w 1219 roku udał się do Egiptu, mając nadzieję na nawrócenie sułtana, który był pod wrażeniem kaznodziejstwa św. Franciszka, ale nie nawrócił się... Św. Tomasz z Akwinu napisał mistrzowskie dzieło obalające wszystkie błędy Mahometa i jego religii. Summa contra Gentiles nie jest tak dobrze znana jak jego Summa Theologica, niemniej jednak stanowi znaczący wysiłek zmierzający do nawrócenia tych dusz... Z drugiej strony Vaticanum II uczy czegoś zupełnie innego... Biorąc pod uwagę to oficjalne nauczanie soborowego kościoła, nie powinno dziwić, że "święty" Jan Paweł II pocałuje Koran; lub że ten sam Jan Paweł II zaprosi imamów do przybycia do Asyżu, aby modlić się z nimi o pokój na świecie; albo że "papież" Franciszek zaprosi duchownych muzułmańskich do Watykanu na wspólną modlitwę; lub że "kardynał" Nichols publicznie poprze Ramadan podczas epidemii koronawirusa! Ale prawdziwy Kościół Katolicki i jego Papieże mówią zupełnie inaczej. "Królem bądź tych wszystkich, którzy jeszcze błąkają się w ciemnościach pogaństwa lub islamizmu, i racz ich przywieść do światła i królestwa Bożego" (Papież Pius XI, Akt poświęcenia rodzaju ludzkiego Najświętszemu Sercu Pana Jezusa). Niech to zawsze będzie naszą modlitwą i naszym gorącym pragnieniem!) (nowość)

Ks. Maciej Józef Scheeben, O. Euzebiusz Nieremberg SI. Uwielbienia łaski Bożej (uzupełniono)

Ks. Maciej Józef Scheeben, O. Euzebiusz Nieremberg SI. Uwielbienia... IV. 2. Łaska cieszy się towarzystwem licznych zastępów anielskich. (Mając wzgląd na naturę naszą nikczemną zaiste raczej my aniołom powinniśmy usługiwać, aniżeli oni nam. Atoli łaska użycza nam tak wysokiej godności, iż sami aniołowie najwyżsi nie uważają sobie tego za hańbę i poniżenie ale raczej za honor i czują się szczęśliwymi, kiedy mogą nam ofiarować usługi swoje. Wiedzą oni bardzo dobrze o tym a nawet lepiej od nas, iż łaska wynosi dusze nasze do godności prawdziwych córek i oblubienic Króla niebieskiego i że nam użycza takiej godności, jakiej oni sami nie posiadają z natury. Aniołowie uznają w nas nadprzyrodzony obraz Boży i sądzą, iż wskutek tego Boga samego w nas muszą czcić i obsługiwać. Ale cóż w tym cudownego, niesłychanego, iż oni do nas przychodzą, i że ich Bóg posyła do nas, skoro sam Duch Święty i cała Trójca Święta we własnej osobie i rzeczywiście wstępuje do duszy naszej przez łaskę, aby tam zamieszkać, jakby w przybytku i świątyni swojej? Jeżeli Król aniołów w duszy naszej przebywa i zamieszkuje z tak wielką miłością, iż nie może się od niej odłączyć: jak może dwór Jego w tyle zostawać i nie spieszyć się, aby otoczyć miejsce spoczynku i przebywania Króla swego w zwartych szeregach i strzec go jak najpilniej? O któż pojmie doskonale i zrozumie ten zaszczyt, jakiego doznaje dusza nasza wtedy, kiedy ją otacza dwór niebieski jako oblubienicę Bożą i kiedy ona przyjmuje hołdy oraz usługi od tego dworu? Pycha ludzka nie zna nic większego nad chwałę króla potężnego któremu składa hołdy kraj cały, na którego rozkazy są gotowe niezliczone tłumy dworzan przepysznie ubranych a książęta i szlachta całego kraju składają się na jego wspaniałe otoczenie. Ale któż nie będzie zazdrościł chwały duszy usprawiedliwionej, którą już nie ludzie, nie książęta tej ziemi, ale aniołowie, ale książęta niebiescy otaczają i czczą i to nie poddaństwem zewnętrznym i wymuszonym, lecz miłością i czcią najgłębszą i najszczerszą?) (nowość)

"Traditio". Neokonserwatyści neokościoła lamentują, gdyż zdali sobie sprawę z dalekosiężnych konsekwencji wywołanych decyzją Franciszka-Bergoglio o rozmontowaniu miejsc odprawiania Nowej Łacińskiej Mszy (New Latin Mess) oraz "indultowych" grup, takich jak Bractwo Św. Piotra. PDF ) (W swoim "liście apostolskim" z 16 lipca 2021 roku Franciszek-Bergoglio rzeczywiście wykręcił numer bezmyślnym neokonserwatystom, którzy byli na tyle bezrozumni, że zaufali antykatolickiemu neokościołowi i jego odstępczym neopapieżom i neobiskupom. Wystarczy zobaczyć, jak neokonserwatywni "blogerzy" płaczą i lamentują, chociaż ich koniec był wyraźnie przewidywalny – my, kapłani "Traditio", ostrzegaliśmy ich przez dziesięciolecia przed żałosnym końcem, do którego zmierzają – tak jak przewidywalne było to co się miało stać, gdy król Baltazar zobaczył pismo na murze, a następnego dnia jego Babilon upadł zdobyty przez Medów. Bergoglio kłamliwie i obłudnie nazwał swój list Traditionis custodes, podczas gdy powinien był nazwać go Traditionis vastatores, ponieważ biskupi neokościoła w rzeczywistości nie są "strażnikami Tradycji", ale niszczycielami Tradycji. To tylko jedno ze steku kłamstw, które marksista i modernista Bergoglio zawarł w swoim liście, próbując zafałszować historię i wiarę katolicką. Jest jasne, że neokonserwatyści neokościoła, którzy przysięgali wierność neopapieżom apostatom ostatnich sześciu dekad dali zrobić z siebie głupców w konsekwencji klasycznego podwójnego bokserskiego ciosu. Po pierwsze, Józef Ratzinger, były nazista, ultramodernista, który odegrał ważną rolę w powstaniu neokościoła Novus Ordo na antysoborze Vaticanum II (1962-1965), został obłudnie przerobiony za pomocą imienia "Benedykt" na "tradycjonalistę". Zwabił neokonserwatystów neokościoła do przyjęcia poglądu, że Nowa Msza Łacińska z 1962 roku (która z pewnością nie jest tradycyjną Mszą łacińską) będzie bardziej dostępna. Neokonserwatyści kupili jego "Summorum Pontificum" z 2007 roku niczym stado owiec-klakierów. Potem pozostało tylko by Bergoglio w 2021 roku zatrzasnął nad nimi klapę zapadni. To nie był przypadek; wszystko zostało zaplanowane. Ta sama sztuczka została zastosowana przez modernistów – w tym Ratzingera – podczas Vaticanum II) (nowość)

Ecclesiae Magisterium. Uchwały i wyroki świętego Soboru Watykańskiego za Piusa IX 1869-1870 zebranego krótko wyjaśnione, wraz z obszernym a prostym wykładem artykułu Wiary "O nieomylnym nauczycielstwie Rzymskiego Papieża" przez X. Dra Józefa Krukowskiego, profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego PDF ) (nowość)

Ecclesiae Magisterium. Święty Sobór Watykański. Nauka świętego Kościoła o Wierze katolickiej PDF ) (Wiarą Bożą i katolicką w to wszystko wierzyć należy, co mieści się w słowie Bożym pisanym i podanym, i co Kościół do wierzenia jako objawione od Boga podaje, bądź w uroczystym wyroku, bądź w zwykłym powszechnym nauczaniu. Ponieważ zaś bez tej wiary niepodobna jest podobać się Bogu i przyjść do uczestnictwa synów Bożych, nikt przeto i nigdy bez niej otrzymać nie mógł usprawiedliwienia, nikt też nie osiągnie żywota wiecznego, jeżeli w niej nie wytrwa do końca. Abyśmy zaś mogli zadosyćuczynić obowiązkowi przyjęcia (amplectendi) prawdziwej wiary i stałego w niej wytrwania, Bóg za sprawą Syna Swego jednorodzonogo ustanowił Kościół, i zaopatrzył go w jawne ustanowienia swojego znamiona, aby przez wszystkich mógł być poznanym, jako stróż i mistrz objawionego słowa. Do tego to bowiem katolickiego Kościoła należy to wszystko, co tak licznie i tak przedziwnie zrządzonym jest przez Boga dla uwydatnienia (evidentem) wiarogodności chrześcijańskiej wiary. Nadto Kościół sam przez się, a mianowicie cudownym swym rozkrzewieniem, doskonałą świętością i niewyczerpaną obfitością wszelkiego dobra, jednością katolicką i niezłomną stałością, wielką jest i wieczystą wiarogodności pobudką i nieprzepartym dowodem (świadectwem) swego Boskiego posłannictwa. Tym sposobem on jako podniesiona chorągiew między narody (Izaj. 11, 12) wzywa do siebie tych, którzy jeszcze nie uwierzyli, i upewnia synów swoich, iż wiara, którą oni wyznają, na najmocniejszej oparta jest podstawie. Świadectwu temu zresztą przybywa skuteczne wsparcie ze strony niebieskiej mocy. Albowiem najdobrotliwszy Pan pobudza i wspiera błąkających łaską swą, aby do poznania prawdy przyjść mogli, i tych, których z ciemności przeniósł do przedziwnego światła swojego, wspomaga łaską swą, aby w tym świetle wytrwali, nie opuszczając nikogo, skoro sam opuszczonym nie będzie. A przeto niejednaki bynajmniej jest stan tych, którzy za niebieską łaską wiary do wiary katolickiej przylgnęli, a tych, co wiedzeni ludzką opinią fałszywą wyznają religię; tamci bowiem, którzy przyjęli wiarę pod nauczycielstwem Kościoła, nie mają nigdy żadnej słusznej przyczyny do zmienienia jej lub podania w wątpliwość. Co gdy tak jest, składając dzięki Bogu Ojcu, który uczynił nas godnymi uczestnictwa świętych w światłości, nie zaniedbujmy takiego zbawienia, lecz patrząc na Jezusa, przodka i kończyciela wiary, zachowujmy niezłomne wyznanie nadziei naszej. – * Tę prawdę Kościół orzekł przeciw tym, którzy utrzymują: że jednakie jest położenie wiernych i tych, którzy jeszcze nie przyszli do wiary jedynie prawdziwej; a to w ten sposób, że katolicy mogą, – odraczając dla słusznej przyczyny swoje przyzwolenie wiary – zwątpić o przyjętej od Kościoła wierze aż do czasu, póki nie zbadają umiejętnie, czyli nie nabędą przekonania o wiarogodności i prawdziwości swojej wiary) (nowość)

Ecclesiae Magisterium. Święty Sobór Watykański. Nauka świętego Kościoła o świętym apostolskim Prymacie PDF ) (Ten więc przywilej (charisma) nieustającej prawdy i wiary został przez Boga Piotrowi, oraz następcom jego na tej katedrze udzielonym, aby zaszczytny urząd swój sprawowali na zbawienie wszystkich, aby cała trzoda Chrystusowa przez nich od zatrutego pokarmu odwiedziona, żywiła się paszą niebieskiej nauki, aby po usunięciu okazji do schizmy, Kościół zachowan był w całości i aby na swoim fundamencie się oparłszy, silnie stanął przeciwko bramom piekielnym. Gdy zaś w tym wieku naszym, kiedy najwięcej potrzeba by zbawiennej skuteczności Apostolskiego urzędu, niemało jest takich, którzy jego powadze uwłaczają, uważamy zgoła za konieczne, uroczyście zatwierdzić przywilej, który jednorodzony Syn Boży raczył połączyć z najwyższym pasterskim urzędem. Dlatego wiernie stojąc przy tradycji, od początków wiary chrześcijańskiej nam przekazanej, ku chwale Boga i Zbawiciela naszego, dla podwyższenia katolickiej religii a zbawienia ludów chrześcijańskich, za zgodą świętego Soboru, uczymy i orzekamy jako dogmat od Boga objawiony: że Papież Rzymski, gdy z katedry mówi, to jest, gdy spełniając urząd Pasterza i Nauczyciela wszystkich chrześcijan, według najwyższej swojej Apostolskiej powagi orzeka naukę o wierze i obyczajach, mającą być wyznawaną przez Kościół powszechny, wskutek Bożej pomocy, jemu w osobie bł. Piotra przyrzeczonej, w orzekaniu nauki o wierze i obyczajach tę nieomylność posiada, w którą Boski Odkupiciel chciał Kościół swój mieć zaopatrzony, gdy o wierze i obyczajach orzeka (definit); że zatem tego rodzaju orzeczenia rzymskiego Papieża same z siebie, nie zaś ze zgody (ex consensu) Kościoła przekształcone być nie mogą (irreformabiles). Gdyby zatem kto śmiał temu naszemu orzeczeniu sprzeciwić się, od czego chroń Boże, niech będzie wyklęty (anathema sit)) (nowość)

Ks. Dr Józef Krukowski, Profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego. Prosty wykład artykułu Wiary "O nieomylnym nauczycielstwie Rzymskiego Papieża" na dziesięć pytań rozłożony. PDF ) (Nieomylność Papieża wypływa z istoty i celu Kościoła. Albowiem Chrystus chciał mieć Kościół swój filarem i wiecznotrwałą podwaliną i mistrzynią prawdy; już tym samym musiał go uczynić nieomylnym. Kościół zaś nie może istnieć bez nieomylności Papieża. Kościół bowiem jako duchowne społeczeństwo składa się z głowy i członków, z najwyższego zwierzchnika i podwładnych, połączonych z sobą wzajemnie aż do końca świata związką wiary i miłości. Papież jako głowa Kościoła jest środkiem jedności. Jeżeliby Papież jako głowa Kościoła mógł w rzeczach wiary i obyczajów zbłądzić, jeśliby mógł stanąć przeciw Kościołowi, musiałyby się członki oddzielić od głowy, owce odłączyć od pasterza i pójść w rozsypkę, budowa odłączyłaby się od swojego fundamentu, na którym ją Chrystus osadził; obietnica Chrystusowa o wiecznym trwaniu Kościoła stałaby się płonną; Kościół przestałby istnieć, nie byłoby zbawienia; co się nie da pogodzić z mądrością i dobrocią Chrystusa. Gdyby się czartowi udało w błąd wprowadzić Papieża jako najwyższego Nauczyciela i Pasterza Kościoła, środek jedności i fundament Kościoła, a żaden biskup nie mógłby mu stawić oporu (będąc związany ścisłym ku niemu posłuszeństwem), zatem cel, dla którego Chrystus ustanowił swój Kościół, nie byłby osiągniętym, nikt by nie doszedł do zbawienia. Więc, żeby Kościół mógł istnieć zawsze niezwyciężony przez moce piekieł (błędu), potrzeba żeby Papież był nieomylnym; albo zaprzeczając nieomylności osobistej Papieżom potrzeba koniecznie obalić całą przeszłość Kościoła, niepodobną uczynić jego przyszłość wiecznotrwałą, zaprzeczyć Chrystusowi Bóstwa, odrzucić zbawienie; czego jednak nikt przy zdrowym rozumie przypuścić nie może, kto nie chce zejść ze stanowiska chrześcijanina-katolika... Nieomylność Papieża rozciąga się na te same przedmioty, które wchodzą w zakres nieomylności Kościoła; a więc na przedmioty wiary, obyczajów, publicznego nabożeństwa czyli obrzędów św. Kościoła, karności Kościoła czyli prawa kanonicznego, o ile to wchodzi ściśle w dziedzinę religii, ściśle połączone jest z dogmatem, lub podaje Kościołowi tłumaczenie prawa Bożego przyrodzonego lub pozytywnego; dalej na ocenienie faktów dogmatycznych czyli na wyroki o Boskim początku i prawdziwym znaczeniu Pisma św. i tradycji, na potępienie błędnych nauk, zatwierdzanie reguł zakonnych, jako w nich nic nie ma przeciwnego moralności i wierze; według zdania wszystkich teologów, należy tu także kanonizacja Świętych. Nieomylność Papieża nie przechodzi granic objawienia i tego, co z nim najściślej jest powiązane. Nauki zaś przyrodnicze, historyczne, filozoficzne, doktryny polityczne i socjalne o tyle podlegają wyrokowi Papieża, o ile by sprzeciwiały się objawieniu) (nowość)

Ks. Benedict Hughes CMRI. Nieuniknione podziały na widoku publicznym. "Dobrzy funkcjonariusze" kontra "źli funkcjonariusze" w soborowym kościele. PDF ) (Czy słyszeliście kiedyś o technice "dobry policjant/zły policjant"? Wykorzystywana jest między innymi w negocjacjach jako psychologiczna taktyka przekonywania kogoś. "Dobry gliniarz" to osoba sympatyczna i pomocna, podczas gdy "zły glina" przyjmuje agresywną postawę, pozornie przeciwną do dobrego gliniarza. Jednak obaj pracują razem, aby osiągnąć cel... Ta technika przychodzi mi na myśl, gdy czytam o dramacie rozgrywającym się w ciągu ostatnich kilku miesięcy w soborowym kościele, a dotyczącym "błogosławieństwa par homoseksualnych". Obecny podział wyszedł na jaw w połowie marca, kiedy źródła watykańskie ujawniły wewnętrzny rozdźwięk wokół dokumentu opublikowanego 15 marca przez watykańską Kongregację Doktryny Wiary. Dokument ten odpowiadał przecząco na pytanie, czy Kościół ma "władzę udzielać błogosławieństwa związkom osób tej samej płci". Doniesiono, że różni watykańscy urzędnicy – w tym nawet "papież" Franciszek – źle odnieśli się do tej negatywnej odpowiedzi i nie zgadzają się z nią) (nowość)

Ks. Marian Morawski SI. Filozofia i jej zadanie (uzupełniono)

Ks. Marian Morawski SI. Filozofia... Treść dawnej Scholastyki w Summach XIII wieku. (Summy scholastyczne i Encyklopedia Hegla – stanowisko i przedmiot Summ – Summa Aleksandra z Hales – Albert Wielki, jego życie i olbrzymie prace – jego Summy – Albert i Tomasz z Akwinu – młodość Tomasza – jego prace i sława – Summa contra gentes – historia, plan i treść tego dzieła. – Wykład Tomasza – Summa teologiczna – jej wstęp – zarzuty przeciwko stanowisku Scholastyki – Brücker, Hermes, Günter, Hegel itp. – protestanci o Scholastyce – pamiętne słowo Lutra – wyjaśnienie rzeczy u Tomasza. – Rozkład Summy teologicznej – jej budowa gotycka – jej styl – Scholastyka i architektura XIII wieku. – Inne zarzuty przeciwko Scholastyce – jej niebotyczność – wykończenie szczegółów – treściwość – słownictwo scholastyczne. – "Jakoż Summa Contra Gentes jest dopiero próbą i przegrywką do drugiej Summy, zwanej Summa theologica, która słusznie uchodzi za arcydzieło Scholastyki, a którą Tomasz napisał w zaciszu klasztoru neapolitańskiego, między rokiem 1270 a 1274, tj. już pod końcem swego zawodu, będąc w sile dojrzałego wieku i dojrzałego geniuszu. Przedmiot tego dzieła jest ten sam, co Summy przeciwko poganom: Catholica veritas, sapientia, mądrość chrześcijańska w swej całości ujęta – ale stanowisko jest zupełnie inne. Tam rozprawiał Tomasz jako filozof chrześcijański z filozofami arabskimi, tu przemawia jako mistrz do swoich uczniów, wiernych synów Kościoła, znających i przyjmujących bezwzględnie naukę wiary. «Ponieważ mistrz prawdy katolickiej, mówi on na wstępie, nie tylko wykształconych nauczać powinien, ale też początkujących kształcić, wedle słów Apostoła: Jako maluczkim w Chrystusie napawałem was mlekiem a nie pokarmem: zamiarem naszym w tym dziele jest wyłożyć wszystko, co do religii chrześcijańskiej należy, w sposób odpowiedni do nauki początkujących... A przeto, unikając niepotrzebnych zagadnień, powtarzań i nieładu, będziemy się starali z Boską pomocą przedłożyć całość umiejętności świętej krótko i jasno, według wymagań przedmiotu». Po tym skromnym wstępie, który zdaje się raczej katechizm zapowiadać, aniżeli olbrzymie dzieło filozoficzno-teologiczne, które dotąd uchodzi za najszczytniejszy płód umysłu ludzkiego, autor przekłada, czym jest ta doctrina sacra, na czym zależy ta synteza teologii z filozofią, która, jak się rzekło, stanowi samą istotę Scholastyki") (nowość)

"Róża Duchowna". Za przyczyną Maryi. Przykłady opieki Królowej Różańca św. (uzupełniono)

"Róża Duchowna". Co mówią o różańcu wybitni ludzie. (Znakomity pisarz historii kościelnej, Rohrbacher w swym dziele "Powszechna historia Kościoła" (w XVII) pisze: "Św. Dominik przez zaprowadzenie różańca św. gromadzi pod chorągiew Najświętszej Panny Maryi armię modlitwy. Różaniec stał się nabożeństwem wszystkich narodów katolickich. Tej popularności nikt się dziwić nie może, kto poznał powyższe nabożeństwo. Czyż znak krzyża, od którego się zaczyna, nie jest znakiem chrześcijan? «Wierzę w Boga» jest wyznaniem wiary, które męczennicy odmawiali zarówno przy chrzcie św., jak i pod mieczem kata. «Ojcze nasz» jest modlitwą, której sam Bóg raczył nas nauczyć. «Zdrowaś Maryjo» to pozdrowienie rozpoczęte na zlecenie nieba przez Archanioła, prowadzone dalej z natchnienia Ducha Świętego przez św. Elżbietę, matkę św. Jana Chrzciciela, dokończone zaś przez Kościół św., z którym zawsze był, jest i będzie Duch Święty. «Chwała Ojcu», jest uwielbieniem, jakie ziemia, niebo, aniołowie i ludzie po wszystkie wieki i na wszystkich miejscach Trójcy Przenajświętszej oddają. Czymże jest piętnaście tajemnic, jeśli nie odbiciem Ewangelii św.? Zaprawdę nie znam żadnego lepszego ćwiczenia, ażeby rozszerzyć skupienie, skromność i pobożność w modlitwie, ażeby nauczyć rozważania umysłem i sercem. Mówimy to dla uczonych, którzy o tym nie wiedzą, nie dla prostaczków, którzy znają to z doświadczenia". Tak wyraża się o nabożeństwie różańcowym uczony. Jakże więc nazwać tych, którzy często słyszeć się dają ze zdaniem wprost przeciwnym) (nowość)

Ks. Józef Krukowski, Doktor św. Teologii. Kazanie na Poniedziałek Świąteczny 1894. O sprawach Ducha Świętego działającego w Kościele świętym. PDF ) (Duch Święty jest zesłan Kościołowi na to, aby był jego Nauczycielem, tj. aby oświecał nauczycieli Kościoła, papieża i biskupów w tym, czego mają wiernych nauczać w rzeczach wiary świętej. A czy papież i biskupi potrzebują Ducha Świętego? Potrzebują: a) aby Ewangelię św. dobrze wyrozumieli, b) aby Ewangelię św. dobrze wykładali. Pan Jezus opowiedział całą Ewangelię Apostołom i przykazał im opowiadać ją wszystkim narodom. Z biegiem bowiem czasów, z rozwojem nauk świeckich powstają nowe teorie, uderzają na Pismo św. i naukę Kościoła. Z drugiej strony papież, biskupi są ludźmi podległymi omyłce, błędowi. Po ludzku mówiąc: łatwo mogłoby się stać, że słowo Boże mogłoby być źle zrozumiane i fałszywie wykładane, gdyby Duch Święty nie był w Kościele przy papieżu i biskupach, nie chronił ich od wszelkiego błędu, nie strzegł powierzonego depozytu, nie sprawiał, że po wszystkie czasy, miejscach i od wszystkich pasterzy w jednym rozumieniu słowo Boże opowiadane było i będzie – nieskażenie) (nowość)

Ks. Józef Krukowski, Doktor św. Teologii. Kazanie na Poniedziałek Świąteczny 1895. O łaskach i darach szczególnych Ducha Świętego udzielonych świętym Apostołom. PDF ) (Pan Jezus wstępując do nieba, dał rozkaz Apostołom: "Idźcie na cały świat, opowiadajcie Ewangelię wszelkiemu stworzeniu. Kto uwierzy i ochrzci się, zbawion będzie; kto nie uwierzy, będzie potępiony" (Mk 16, 15-16). Do tego potrzeba było, aby sami zrozumieli i świadomi byli tej nauki. Bez łaski i mocy Ducha Świętego nigdy by nie byli zrozumieli całkowicie nauki Jezusa. Obaczmy, jaka to była nauka; a jacy byli Apostołowie, których Pan Jezus posłał na jej opowiadanie? Nauka Jezusa, to dar z nieba, objawienie Boskiej mądrości i miłości, pełna tajemnic nadprzyrodzonych. Najgłębszy mędrzec nie zdołałby wymyśleć, ułożyć, zgłębić, wyrozumieć tej nauki. A nie dopiero prości ludzie, jakimi byli Apostołowie. Przez 3 lata słuchali, co prawda, tej nauki, ale jakże tępo pojmowali, jak mało spamiętali. Oni nawet nie zrozumieli celu przyjścia Jezusa na świat. Wciąż sobie roili, że Pan Jezus na to przyszedł, aby odbudował ziemskie polityczne królestwo, potęgę żydowską, wyswobodził ich z pod panowania Rzymian, że ich uczyni ministrami, nie rozumieli, że potrzebna była męka i śmierć Jezusa, gorszyli się nawet (Mt. 16, 22), w zmartwychwstanie Pana Jezusa niełatwo uwierzyli. Nie przejęli się duchem nauki Jezusa. Wiele z tej nauki zapomnieli. Otóż Duch Święty dopiero ich oświecił, podobnie jakby ogień z nieba rozniecony; przypomniał, co z ust Pana Jezusa słyszeli. A jak cudowne było to oświecenie. Rozchodzą się po całym świecie w różne strony: Andrzej do Scytów, św. Filip do Azji, Szymon do Persji, Tomasz do Indii, Piotr... – a w ich opowiadaniu taka zgoda, jedność. Za natchnieniem Ducha Świętego niektórzy spisują księgi. Duch Święty natchnął, kierował ich rozumem, sam przez nich pisał, działał, dyktował, nauczał. Sprawił, że słowo Boże zawarte częścią w Piśmie św., częścią w tradycji, całkowicie, nieskażenie do nas przeszło i zachowuje się w Kościele do końca świata) (nowość)

Ks. Józef Krukowski, Doktor św. Teologii. Kazanie na Poniedziałek Świąteczny 1896. O wielkiej miłości Boga ku ludziom i dlaczego wiele ludzi nie miłuje Boga - i jakie stąd skutki? PDF ) (To jest zasadniczą prawdą wiary naszej, że ten świat widzialny wraz z ludźmi na nim żyjącymi nie powstał przypadkowo, ale go stworzył Bóg przedwieczny, a stworzył dla chwały swojej, dla szczęścia stworzeń. A kiedy ludzie przez grzech odpadli od Boga, nie przestał ich miłować, lecz zesłał na świat równego sobie w Bóstwie Syna, aby wszelki,  który wierzy weń, nie zginął, ale miał żywot wieczny. Syn Boży z miłości poniósł śmierć okrutną dla zbawienia ludzi, pojednał nas z Ojcem, odzyskał nam utraconą łaskę Bożą i zesłał Ducha Świętego, a w Duchu Świętym miłość rozlana w sercach naszych (Rzym. 5, 5), przez Niego poznaliśmy całe dzieło odkupienia świata. Sama treść dzisiejszej Ewangelii naprowadza nas, aby mówić I. o wielkiej miłości Boga ku ludziom, II. dlaczego wiele ludzi nie miłuje Boga i jakie za tym idą skutki. Duchu Święty! spuść promień miłości do serc naszych, abyśmy Cię za to tak umiłowali, jak tego jesteś godzien) (nowość)

Ks. Józef Krukowski, Doktor św. Teologii. Kazanie na Poniedziałek Świąteczny 1897. O wierze świętej - jej potrzebie i pożytkach - o skutkach z jej utraty i środkach jej zachowania. PDF ) (Uroczystość Zesłania Ducha Świętego na Apostołów jest niejako urodzinami Kościoła. Odtąd Duch Święty ciągle w nim przebywa, rządzi nim, oświeca go, darzy go darem nieomylności. Jest duszą Kościoła i czyni go świętym. Rzeki świętości płyną z Jego obecności na pojedyncze członki Kościoła; On oświeca, uświęca, pociesza, wzmacnia duszę pojedynczego katolika, nie stawiającego przeszkody, łaską swoją, a pierwszym skutkiem łaski jest wiara. I. O wierze dziś mówić zamierzyłem, o jej potrzebie i pożytkach. II. O skutkach z jej utraty i środkach zachowania) (nowość)

Bp Mark A. Pivarunas CMRI. Błogosławione zmiany liturgiczne Papieża Piusa XII. PDF ) (Jakże opatrznościowy pod wieloma względami był pontyfikat Papieża Piusa XII! Jedną z bardzo znaczących i opatrznościowych decyzji tego Papieża, zwanego Pastor Angelicus – Pasterz Anielski – było złagodzenie postu eucharystycznego obowiązującego od północy do trzech godzin dla pokarmów stałych i alkoholu oraz do jednej godziny dla innych płynów; picie wody nie było już naruszeniem postu. Od lat uważamy to za coś oczywistego; jednakże, gdyby nie to papieskie złagodzenie jakże trudno byłoby nam w tych wyjątkowych czasach... Jeśli chodzi o post, wierni są często zdezorientowani odnośnie przestrzegania postu w Wielką Sobotę. Przed Papieżem Piusem XII post kończył się w południe, ponieważ Wigilia Paschalna odbywała się w sobotę rano. Jednakże, gdy Papież Pius XII przywrócił Wigilię Paschalną na jej pierwotne miejsce, czyli Wielko-Sobotni wieczór – tak jak to było w pierwotnym Kościele przez wiele stuleci – przedłużył post do północy. Piękne ceremonie Wigilii Paschalnej wyraźnie świadczą o tym, że odbywały się one w godzinach wieczornych, ponieważ Exsultet i następująca po nim prefacja śpiewana przez diakona wielokrotnie odwołuje się do "O beata nox" – "O błogosławiona nocy!". Jakże ważne jest odprawianie tych ceremonii w ciemnościach godzin wieczornych, kiedy podczas błogosławieństwa paschalnego ognia i paschału ciemności rozpraszają się dzięki Chrystusowi – Światłości świata! Pamiętajmy zawsze, że nieomylność Kościoła rozciąga się na zasady ogólnej dyscypliny Kościoła i że święta liturgia jest częścią drugorzędnego przedmiotu tej nieomylności. Lex orandi – lex credendi (prawo modlitwy prawem wiary) jest szczególnym zastosowaniem tej nieomylności. Na Soborze Watykańskim I w 1870 roku Papież Pius IX i wszyscy biskupi tego soboru nauczali: "Nikomu zaś nie wolno odwoływać się od wyroków Stolicy Apostolskiej, ponad którą nie ma żadnej wyższej władzy, a także nikt nie może osądzać jej wyroku") (nowość)

"Traditio". Czytelnik pyta: "Czy sakramenty (?) neokościoła Novus Ordo są ważne, czy są nieważne (fałszywe), ponieważ nieważni są prezbiterzy-szafarze neokościoła?". PDF ) (Oczywiste jest, że poza dwoma możliwymi wyjątkami w neokościele nie ma ważnych sakramentów. Nieważne sprotestantyzowane pseudosakramenty neokościoła, które zastąpiły sakramenty katolickie wkrótce po Vaticanum II (1962-1965) są wadliwe (nieważne, fałszywe) z powodu wady formy (formuły) i/lub materii i/lub intencji szafarza. W neokościele spowiedź (którą neokościół nazywa teraz "pojednaniem"), komunia, bierzmowanie, święcenia kapłańskie (które neokościół nazywa teraz – podobnie jak protestanci – "instalacją", czyli "wprowadzeniem na urząd") oraz ostatnie namaszczenie (które neokościół nazywa teraz "błogosławieństwem chorych") są ewidentnie wadliwe (nieważne, fałszywe) z powodu wady formy (formuły) i/lub materii i/lub intencji szafarza. Co więcej – ponieważ sakrament święceń został zniesiony w 1968 roku i zastąpiony neokatolicką "instalacją" ("wprowadzeniem na urząd") zwykłych sprotestantyzowanych prezbiterów-szafarzy – w Novus Ordo nie ma ważnego kapłaństwa. Dwoma prawdopodobnymi wyjątkami są chrzest (który neokościół obecnie nazywa "wtajemniczeniem") i małżeństwo) (nowość)

Ks. Jan Rostworowski SI. Tajemnica jedności katolickiej. PDF ) (Przez charaktery sakramentalne i przez łaskę, a osobliwie przez Eucharystię, tworzą wierni jedno ciało, i to ciało nie inne, tylko Chrystusowe. "Wy jesteście ciałem Chrystusowym i członkami z członka". Będąc zaś tym żywym ciałem, nie mogą nie mieć i Chrystusowego ducha. A duchem tym, który i Chrystusa napełnia i ciało Jego ożywia, nie jest nic innego tylko trzecia osoba Trójcy, Duch Przenajświętszy. O tym przedziwnym pierwiastku ożywczym mówi św. Paweł: "Wszyscy my w jednym Duchu w jedno ciało jesteśmy ochrzczeni i jednym Duchem napojeni". Ten Duch, którego za Leonem XIII Pius XII nazwał świeżo "duszą" kościelnego organizmu tak jest nieodzowny i dla całego ciała i dla każdego członka z osobna, że Apostoł nie waha się kategorycznie stwierdzić: "Kto nie ma Ducha Chrystusowego, ten nie jest Jego". Przez tego Ducha i tylko przez tego Ducha stajemy się i jesteśmy Chrystusowi. Pamiętać jednak trzeba, że ten Duch nie jest w nas bynajmniej pierwiastkiem statycznym. On nami rządzi i nas porusza. "Którzykolwiek Duchem Bożym są rządzeni – Quicumque spiritu Dei aguntur – ci są synami Bożymi", powiada Apostoł. Ten Duch uczy nas modlitwy i z nami się modli, On w nas i przez nas świadczy, On daje rozumienia i odczucia, On przez nas przemawia. Właściwością zaś tego Ducha jest, jak mówi Mędrzec, że On, choć bardzo "rozmaity" jest jeden "i choć w sobie trwa (nieodmiennie), wszystko odnawia". Odnawia zaś wszystko na modłę Chrystusową, bo On na to jest nam dany, żeby "Chrystusa uwielbił" tj. ukształtował Go w każdej duszy z osobna i w całym Kościele... Nie trzeba, jak Apostoł mówi, "być mądrymi sami w sobie", trzeba pragnąć pouczenia z góry, a wtedy ono niezawodnie przyjdzie i bez żadnych słów, dowie się dusza przez Ducha Chrystusowego, co naprawdę w danym wypadku myśli i odczuciom Chrystusowym odpowiada. Tym tylko się tłumaczy cała przedziwna jedność Kościoła, że wszyscy w nim są, jak mówił Zbawiciel, albo przynajmniej być mogą, docibiles Dei, tj. ludźmi pouczanymi wewnętrznie przez Boga. Tym się tłumaczy i to, czego codzienne doświadczenie naucza, że nieraz najprostsi ludzie, byle dobrej woli i czystego serca, tak jasno widzą, co jest, a co nie jest Chrystusowe. Kto natomiast sobie tylko ufa i wewnętrznej mowy Ducha nie pragnie, ten, jeśli chodzi o drobniejsze rzeczy, mniej lub więcej krzywi swoją drogę; jeśli o rzeczy ważne, sam siebie wyklucza, bo "którzy nie mają Ducha Chrystusowego, ci nie są Jego". I tak Kościół się oczyszcza od pierwiastków jedności przeciwnych. Gospodarz winnicy odcina latorośle nie przynoszące tego owocu, o jaki On tak gorąco prosił "aby wszyscy byli jedno". Kościół więc dlatego jest jeden, że, jako żywe ciało Chrystusowe, rządzony jest przez Chrystusowego Ducha, który każdego z wiernych kształci wewnętrznie na Chrystusową modłę, że zaś tak istotnie jest, o tym można przekonać się namacalnie badając psychologię ludzi powracających do Kościoła z niewiary lub innych wyznań) (nowość)

Ks. Benedict Hughes CMRI. Moralne bankructwo modernistycznego neokościoła. PDF ) (Kilka dni temu przejeżdżałem obok czyjegoś ogrodu i zobaczyłem tam nie jednego, a dwa strachy na wróble. Zdałem sobie sprawę, że coraz rzadziej widuje się te karykatury – ot, jeszcze jedno echo minionej epoki. Ale przyszło mi też na myśl, że strach na wróble to właściwy symbol kościoła soborowego. Oczywiście strachy na wróble celowo mają wyglądać jak ludzie, aby odstraszać ptaki, które mogą zjadać rosnące rośliny lub wydziobywać ziarna z niedawno obsianych pól. Jednakże nie są ludźmi, ponieważ nie ma w nich duszy ani życia. Są pustymi garniturami odzieży mającymi przypominać ludzi. Na podobnej zasadzie Novus Ordo czyli kościół soborowy jest pustym kompletem ubrań. Ma wyglądać jak coś prawdziwego – czyli Kościół katolicki założony przez Jezusa Chrystusa – ale nie jest tym, za co się podaje. Jest pusty, pozbawiony życia. Ta pustka staje się coraz bardziej widoczna dla każdego uczciwego obserwatora. Moralne bankructwo soborowego kościoła było widoczne już od jakiegoś czasu. Co tydzień, jeśli nie codziennie, nasze poczucie przyzwoitości jest atakowane kolejną historią o wykorzystywaniu seksualnym lub jego tuszowaniu. Mnożą się skandale. Osoby obeznane z tematem, które zabierały głos, twierdzą, że widzimy tylko wierzchołek góry lodowej) (nowość)

Ks. Józef Krukowski, Doktor św. Teologii. Kazanie na Wielkanoc 1895. Chrystusowa chorągiew trumfu i wesela. PDF ) (Wielkanoc, Bracia mili, to największa, najradośniejsza uroczystość w roku kościelnym; to oś i punkt środkowy wszystkich uroczystości. Do żadnej też innej uroczystości w roku nie stosuje Kościół święty tych słów Psalmisty przeze mnie założonych: Ten jest dzień itd. tylko do Wielkanocy. Tę radość wyraża Kościół potrójną procesją rezurekcyjną i wesołym śpiewem podczas niej nuconym, wyraża znakami, które podczas procesji obnosi, a potem na ołtarzu stawia, a tymi to godłami są krzyż z męką Pana Jezusa, przepasany czerwoną stułą i figura zmartwychwstałego Chrystusa z chorągiewką w ręku, to chorągiew tryumfu i wesela. W Wielki Piątek na krzyżu wycierpiał Pan Jezus wszystkie męki i katusze i zakończył okrutną śmiercią. Ciało Jezusa umęczone po śmierci Jego złożono do grobu; dusza Chrystusa zstąpiła do piekieł (do otchłani). Dzisiaj wszystko tchnie zwycięstwem, tryumfem, radością. Chrystus zwyciężył cierpienia – grób – piekło – krwią swoją obmył nas z grzechów, niebo otworzył, święte Sakramenty ustanowił; zmartwychwstaniem swoim przyszłe nasze zmartwychwstanie ubezpieczył, wszystkie nasze bóle, troski i niepokoje osłodził. Więc wesołe Alleluja – weselmy się, radujmy się, rozlega się po wszystkiej ziemi chrześcijańskiej, brzmi w każdym domu katolickim, w każdej duszy chrześcijańskiej. Przypatrzmy się dzisiaj bliżej znaczeniu tej chorągwi Chrystusa, bo to chorągiew tryumfu i wesela, a będzie to ku większej czci...) (nowość)

Ks. Józef Krukowski, Doktor św. Teologii. Homilia na Poniedziałek Wielkanocny (1893 r.). (Osnuta na "Catena aurea" św. Tomasza z Akwinu i komentarzu Korneliusza a Lapide). PDF ) (Zamierzywszy wam, moi Mili, wyłożyć dzisiejszą Ewangelię, nie wiem, co nam dzisiaj więcej podziwiać się godzi: czy mądrość Pana Jezusa w Jego postępowaniu z tymi dwoma uczniami, czy Jego dobroć. Dwaj uczniowie Jezusowi wracali w niedzielę po skończonych onych pamiętnych świętach wielkanocnych z Jerozolimy, gdzie zabito im najdroższego Zbawiciela, do Emaus; a wracali wystraszeni, jak gdyby gromem porażeni, słabi w wierze, chwiejni w nadziei, z widocznym smutkiem w twarzy – jednak Jezusa miłujący, bo przez całą dwumilową drogę o niczym innym nie rozmawiali tylko o Jezusie i o tym, co się z Nim stało. Pan Jezus przybrawszy postać podróżnego, przyłącza się niepostrzeżenie do nich, pyta o treść rozmowy i o przyczynę ich smutku. Nie daje się im poznać od razu ani z twarzy ani z głosu, bo by nie wierzyli sądząc, że widzą jakieś widmo i zostaliby w wątpliwości. Przeciwnie zaś przez dłuższy czas z nimi idąc i rozmawiając, gdy się im wreszcie dał poznać, nastręczył im sposobność powolnego i gruntownego przekonania ich o swoim zmartwychwstaniu i wszelką ich w tym względzie wątpliwość rozproszył. Dał im przy tym sposobność wynurzenia swoich wątpliwości i smutków, które gniotły ich serce, swych ziemskich nadziei (niespełnionych), zawiedzionych, otworzenia Mu rany duszy, którą On zleczył. (Teofilakt)) (nowość)

Ks. Józef Krukowski, Doktor św. Teologii. Kazanie na Poniedziałek Wielkanocny 1894. O trzech zachodach słońca w życiu ludzkim. PDF ) (Podróż dwóch uczniów do Emaus – to obraz życia naszego. Każdy z nas idzie drogą życia swego, którą mu Bóg wytknął; jeden krótszą, inny dłuższą, jeden równą, drugi wyboistą, a wszyscy zdążamy do jednej mety; a w głowach naszych pełno jest myśli i planów, a w sercach naszych pełno jest uczuć. Pan Jezus zawsze jest z nami; światłością wiary nam przyświeca, łaską swoją nas pokrzepia, przez Kościół nam przewodniczy; jest przy nas w szczęściu, nie opuszcza nas w nieszczęściu. Ale pókiśmy w drodze, nie widzimy Go, nie poznajemy Go; aż dopiero gdy zdążym tam do gospody niebieskiej i zasiędziem u stołu Baranka, wtenczas Go poznamy, gdy twarzą w twarz Nań patrzeć będziemy. W tym życiu doczesnym najczęściej tak bywa, jak na dworze; raz pogoda i jasno, to znowu słota i ciemno; są chwile powodzenia, lecz są też i chwile, w których się nam zdaje, jakoby od nas Bóg odchodził łaską swoją, jakoby nas opuszczał pociechą i pomocą swoją, jakoby nas ogarnąć miała noc zwątpienia, smutku, małoduszności, w których to chwilach nam wołać z uczniami potrzeba: Zostań z nami Panie. Trzy są takie chwile w życiu naszym: I. Gdy zachodzi słońce szczęścia naszego. II. Gdy zachodzi słońce wiary. III. Gdy zachodzi słońce życia) (nowość)

Ks. Józef Krukowski, Doktor św. Teologii. Kazanie na Poniedziałek Wielkanocny 1896. Dwóch uczniów błędy - i cnoty - a dobroć Chrystusa ku nim. PDF ) (Św. Łukasz, Ewangelista, opisawszy rozmowę anioła przy grobie Pana Jezusa zmartwychwstałego z trzema niewiastami, dalej nawiedzenie grobu przez Piotra i Jana, opowiada następnie okazanie się Pana Jezusa dwom uczniom tegoż dnia do Emaus idącym tak dokładnie ze wszystkimi szczegółami, że wykładacze Pisma św. domyślają się, iż jednym z dwóch uczniów do Emaus idących był sam św. Łukasz, a drugim był Kleofasz, który mieszkanie miał w tym miasteczku. Rozważając dzisiejszą Ewangelię, godzi się nam zastanowić nad tym, I. W czym ci uczniowie zbłądzili, że ich Pan Jezus karci; II. Jakie w tej podróży okazali cnoty; III. Jak dobrym okazał się ku nim Pan Jezus) (nowość)

Ks. Józef Krukowski, Doktor św. Teologii. Kazanie na Poniedziałek Wielkanocny 1897. Dwoje nawiedzeń grobu Chrystusowego przez niewiasty i przez Piotra i Jana. PDF ) (Święte trzy Marie – wierne za życia Jezusa, bo Mu służyły, zaopatrywały potrzeby Jego z swych majętności, wierne przy śmierci, one Go nie odstępowały do zgonu; ich miłość sięga poza grób – nie żałują kosztów dla Tego, który do ostatniej kropli wylał za nas krew świętą, nakupiły drogich maści; ostatnią, jedyną najmilszą pociechą ich było i życzeniem najświętsze ciało Jezusowe po raz ostatni nabalsamować własnymi rękami. Nie żałują trudu dla Tego, który przebiegał wsie i miasta, wszystkim dobrze czyniąc – szanują święto, ale skoro minął szabat, udają się o świcie, gdy jeszcze było ciemno, w drogę do grobu Jezusa. Ta jedna gniecie ich troska: Kto nam odwali kamień od drzwi grobowych. Zbliżają się wreszcie, widzą kamień odwalony, grób otwarty, a na kamieniu siedzącego anioła w bieli. Zdumiały się. A on ich pociesza słowy: Nie lękajcie się. Jezusa szukacie Nazareńskiego ukrzyżowanego? Zmartwychwstał. Nie masz Go tu. Ale idźcie, powiedzcie uczniom, aby szli do Galilei, tam Go ujrzycie. Serce niewiast miłujące nie bada rozumem, wierzy słowom anioła. Posłuszne rozkazowi spieszą się do Apostołów i oznajmują im. W drodze ukazał się im Jezus, pozdrowił je. One Mu pokłon uczyniły. Ale Apostołowie przygnębieni smutkiem niełatwo wierzą niewiastom, poczytują to za przewidzenie, za baśnie urojone. Nie wiem, co więcej mam wam stawić w tych trzech Mariach za wzór do naśladowania, czy ich gorliwość i cześć ku ciału Chrystusa, czy ich przywiązanie i miłość, ich oszczędność i ofiarność, ich wiarę i gotowość) (nowość)

Ks. Józef Krukowski, Doktor św. Teologii. Dwanaście kazań, po cztery na największe uroczystości Pana Jezusa i jedna homilia na Poniedziałek Wielkanocny. (Strzeżmy więc tego drogiego skarbu wiary, jak oka w głowie, pomnażajmy go w sobie przez słuchanie słowa Bożego, przez rozważne czytanie książek religijnych, przez przestawanie z ludźmi wierzącymi, przez życie pobożne i praktyki religijne. Unikajmy takich ludzi, książek, pism, dysput, które by mogły w nas wiarę zachwiać. Prośmy często w tym tygodniu: Duchu Święty, Ojcze dobroci i miłości! Wierzymy, żeś wszechmocny, albowiem sprawiłeś w Apostołach i w całym świecie taką odmianę obyczajów, którą tylko Bóg może sprawić; spuść na nas promień łaski Twojej, oświeć, co jest ciemne, wzmocnij, co jest chwiejne, nawróć, co zbłąkane, spraw, aby żaden z tych, których naznaczyłeś na chrzcie św. piętnem synostwa Bożego, nie zginął, ale miał żywot wieczny. Amen) (nowość, djvu)

"Traditio". Czytelniczka pyta: "Czy tradycyjny katolik może polecać przyjęcie chrztu w kościele Novus Ordo?". PDF ) (Jestem tradycyjną katoliczką, która niedawno namówiła dorosłą kobietę do przyjęcia chrztu. Powiedziałam jej, że nauczę ją tradycyjnego katechizmu wiary katolickiej. Ponieważ słyszałam, że neokościół Novus Ordo nadal używa tradycyjnej formy chrztu, aczkolwiek w potocznej angielszczyźnie, poradziłam jej, aby chrzest odbył się w miejscowym kościele Novus Ordo. Odpowiedź ojców "Traditio": Taki czyn byłby najprawdopodobniej nieważny, a na pewno byłby ciężkim świętokradztwem. W rzeczywistości neokościół zazwyczaj nie używa ważnej formy chrztu; zatem "chrzest" byłby nieważny. Tak naprawdę, to w Novus Ordo nie ma nawet chrztu, od 1969 roku posiada tylko coś, co sam nazywa "rytuałem inicjacji" – podobnym do rytuału wstąpienia do loży masońskiej. Nawet gdyby neokościół użył ważnej formy, nie można by zakładać istnienia ważnej intencji u heretyckiego prezbitera-szafarza Novus Ordo; zatem "chrzest" byłby nieważny. Co więcej, nawet gdyby "inicjacja" Novus Ordo była ważna, osoba zainteresowana byłaby natychmiast ekskomunikowana na mocy dokonanego przez siebie czynu za to, że została formalnym członkiem niekatolickiej sekty) (nowość)

Św. Franciszek Salezy, Doktor Kościoła. Wskazówki i Rady na każdy dzień roku. (Kiedy w XVI wieku herezja Lutra rozszerzyła się w zachodniej części Europy i oderwała od Kościoła katolickiego wiele krajów i tysiące dusz, na tle dziejów ukazał się mąż wielki i święty, który z zaparciem się siebie i narażeniem własnego życia rozpoczął walkę z herezją, by dusze oderwane od Kościoła znowu Bogu pozyskać. Tym wielkim i świętym mężem był św. Franciszek Salezy, Biskup Genewski i założyciel Zakonu Sióstr Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny, zwanych w Polsce Wizytkami. Św. Franciszek Salezy nie dlatego jednak był wielkim i świętym, że pochodził z wysokiego rodu, że posiadał wysoką naukę i szeroką wiedzę, że był dostojnikiem Kościoła i Założycielem Zakonu – ale dlatego, że kochał Boga najgorętszą miłością, że z miłości dla Niego i dla Jego chwały dokonał rzeczy wielkich i heroicznych i że z tej samej pobudki miłości Bożej ukochał bliźnich miłością wielką, pełną wyrozumiałości, dobroci, słodyczy i niezrównanej uprzejmości. Nic też dziwnego, że dusze garnęły się do świętego Biskupa, poddawały się pod jego kierownictwo, szukały u niego rady i prosiły go o wskazówki do życia pobożnego i doskonałego. Dla nich też napisał dzieło (Filotea, czyli droga do życia pobożnego) cenne, nieśmiertelne rzec można, gdyż przez trzy wieki dusze czerpały z niego bezcenne pożytki a i dziś jeszcze przynosi ono duszom dobrej woli nieobliczone korzyści. Ponieważ jednak nie każdy ma możność posiadania tego dzieła, wszystkim przeto duszom spragnionym życia doskonalszego podajemy cenne i pożyteczne wskazówki i rady na każdy dzień roku, wyjęte z dzieł św. Franciszka Salezego, ażeby codziennie mogły z nich czerpać światło do dalszego postępu na drodze pobożności i cnoty) (nowość, djvu)

Bp Dawid Pilchowski SI, Doktor św. Teologii. Sto uwag krótkich a ważnych myślącym o swym zbawieniu do roztrząśnienia podanych. (Dziełko niniejsze pochodzi od męża cnotą i nauką w narodzie naszym znakomitego, ks. Dawida Pilchowskiego, niegdyś godnego członka zakonu Towarzystwa Jezusowego, później Biskupa Echińskiego, który w najopłakańszych czasach stał na czele Diecezji Wileńskiej jak Anioł pociechy. Nie są te "Uwagi" tłumaczeniem z obcych języków, lecz rodzinnym a dojrzałym owocem własnych głębokich rozmyślań czcigodnego Prałata tego, którymi się w owych najboleśniejszych dla Kościoła czasach sam na duchu krzepił, a chcąc się nimi z Wiernymi podzielić, w jak najprzystępniejszej formie do druku je podał, poświęcając pierwsze wydania godnej swej siostrze Białłozorowej. Chociaż te rozmyślania, pod tytułem: "Sto uwag", już czterokrotnie wydane były, należą one jednak do największych rzadkości bibliograficznych w naszych stronach... Przedruk więc niniejszy tych "Uwag" będzie przysługą dla literatury, którą ks. Dawid Pilchowski wzorowym najtrudniejszych autorów łacińskich przekładem wzbogacił. Lecz nie mniejszą niezawodnie dla osób pobożnych, szukających dla siebie pokarmu duchownego, ku zbudowaniu i zbawieniu duszy. Posłużyć bowiem mogą te "Uwagi" do czytania i do rozmyślania, jak się sam czcigodny Autor w trafnej swej Przedmowie do Czytelnika wyraża. Zaleca on je bardzo skromnie, jedynie tylko z krótkości, i dotrzymuje słowa. Krótkim jest on zawsze, czasem zanadto krótkim. Ależ przy tej krótkości co za siła prawdy, co za wytrawność zasad, a nieraz co za głębokość myśli! Uwagi te godne są swej nazwy, nie można też ich pobieżnie czytać. Ks. Pilchowski pisze tak, że go i prostaczek zrozumie, i uczony ma nad czym pomyśleć. Jego Uwagi są prawdziwie tym ziarnkiem gorczycznym, o którym Ewangelia św. mówi, bo też z niej brał je nasz Autor, wykonywał je czynem, jako dobry pasterz, głosił żywym słowem, i spisał jędrnie dla pożytku ogółu wierzących. Jeśli niekiedy ton ich przyostry, to wina czasu, w którym żył Autor i patrzeć musiał na upadek obyczajów i poniżenie religii. Niektóre myśli wydają się pobieżnie, bez związku rzucone, lecz bliższe zastanowienie znajduje logiczny związek; czasem też rzucone są tylko pytania – odpowiedź na nie ma dać sumienie i życie. Nieraz to już zdarzyło się, że jedna myśl zbawienna w lot pochwycona, jedno słówko przypadkowo posłyszane lub przeczytane, trafiły do przekonania i stały się wielkich skutków zarodem. Głos: "tolle lege – bierz czytaj", był początkiem całej wielkości św. Augustyna. Bierz więc i Ty, drogi Czytelniku, tę małą książeczkę, a bierz ją często do ręki; bierz Uwagi do serca. Czytaj, odczytuj je, zastanawiaj się nad nimi, stosuj do siebie, do obecnego duszy twej stanu. A doświadczysz dzielności tego ziarnka gorczycznego, dla zbawienia duszy. Te Uwagi ożywią twą wiarę, umocnią nadzieję, rozniecą miłość ku Bogu i bliźniemu, oczyszczą twe serce i od upadku zastrzegą. Czasu ci nie zajmą, a wieczność szczęśliwą zabezpieczą) (nowość, djvu)

Ks. Józef Bojarski. Historia Focjusza, apostoła schizmy moskiewskiej, greckiej i innych wschodnich narodów, oparta na świadectwach współczesnych pisarzy greckich, czerpana z dzieł francuskich i innych. (Z pomiędzy wszystkich heretyków, odszczepieńców i schizmatyków, którzy odstąpili od prawego Kościoła z pogardą praw przez samego Boga Zbawiciela postanowionych, przez wiernych Jego Apostołów i uczniów po całym świecie ogłoszonych, krwią 14 milionów męczenników uświęconych i nowe utworzyli zasady i dogmaty a przez to osobny nieprawy kościół, najbardziej a razem najniegodziwiej przywiązani są do swojej schizmy i herezji Rosjanie. Niegodziwość tego przywiązania okazują w zawziętej nienawiści do religii katolickiej, z której powstali i którą nieprawnie opuścili, jakoby obawiając się świadectwa prawdy rażącej ich niewierne sumienie i skażony umysł. Nienawiść ta niesłychana i niepojęta w religii chrześcijańskiej, nigdy nie dopuszczana, niezgodna z duchem Chrystianizmu, tak dalece spodliła ich sektę choć chrześcijańską, że zupełnie utracili prawo nazywać się chrześcijanami, zniweczyli charakter chrześcijański i jak co do religii tak i charakteru słusznie nazwę mongolizmu zasłużyli. Nienawiść tę posuwając do wszystkich wyznań chrześcijańskich, najokrutniej ogniem i mieczem prześladują religię katolicką, tępiąc ją wszędzie tak, że ziemia katolicka pod rządem moskiewskim łzami i krwią oblana, stała się prawdziwie ziemią męczenników i wiernym czasy Nerona przypomina. Szczęściem to jest i zaszczytem religii katolickiej, że wszyscy herezjarchowie, apostołowie i prawodawcy sekt nieprawych, byli to ludzie pełni pychy światowej i najnikczemniejszego charakteru. Wszetecznik, morderca, grabieżnik, okrutnik Henryk VIII był apostołem anglikańskiej religii; kłamca, oszust, świętokradca zuchwale dla dumy poświęcający swoje i swoich sektatorów najwyższe dobro bo wieczność, to był Luter apostoł luterskiej religii, a wszystkich tych nieprawych apostołów zbrodnie, przymioty i charakter posiadał Focjusz apostoł schizmy moskiewskiej, greckiej i innych wschodnich narodów z dodatkiem szczególnej zdolności fałszowania pism świętych i poważnych) (nowość, djvu)

Ks. Konstanty Czaykowski SI. Recenzja książki: "Historia Focjusza, apostoła schizmy moskiewskiej, greckiej i innych wschodnich narodów, oparta na świadectwach współczesnych pisarzy greckich, czerpana z dzieł francuskich i innych". Wydał własnym nakładem Ks. Bojarski. (Tę zawiłą drogę, którą doszedł Focjusz do odstępstwa od wiary, opisuje ks. Bojarski bardzo przejrzyście: zadaje sobie niemało pracy, aby co krok przytaczać źródła, skąd czerpie opis tej walki strasznej, którą ze sumieniem toczyła przez czas jakiś pycha Focjusza. Czytelnik bezstronny znajdzie w książce ks. Bojarskiego dowód niezbity, że Focjusz działał w złej wierze i dla własnej pychy rozerwał zgodę Kościołów. Żałujemy tylko, że autor jak poprzedził książkę rzutem oka na dzieje przed Focjuszem, tak samo nie uzupełnił pracy rzutem oka na dzieje późniejsze; opowiadanie ks. Bojarskiego kończy się zniszczeniem zamiarów Focjusza przed jego śmiercią przez cesarza Leona; ale nie można poznać, co na nowo rozdmuchało pożar już ugaszony i wznowiło odszczepieństwo, któremu koniec położył już upadek Focjusza) (nowość)

Ks. Dr Diodor Kołpiński. O powrót Rosji do Kościoła Katolickiego. PDF ) (Każdy szczerze uświadomiony katolik, nie przekładający żadnego dobra ziemskiego, chociażby nawet względnie bardzo wzniosłego, jak na przykład dobrobyt doczesny narodu, ponad najkonkretniejszą, bo istotnie Boską, ideę Kościoła Powszechnego, w którym nie ma przecież ani żyda, ani greka, ani barbarzyńcy, ani scyta, lecz wszystko i we wszystkim Chrystus – każdy taki katolik zrozumie całą doniosłość krzewienia jedności katolickiej wśród narodów od Kościoła oderwanych. Bez przesady mogę powiedzieć, że praca taka, o ile bezinteresownie jest prowadzona, zasługuje z naszej strony na niezmiernie większą uwagę, niż wszystkie tak dzisiaj piekące sprawy polityki międzynarodowej, czy też krajowej. Chodzi tu bowiem o szczęście dusz ludzkich i ich zbawienie, do czego wszystkie zagadnienia międzypaństwowe, państwowe i społeczne mają być tylko podłożem i środkiem, gdyż stworzył Bóg świat nie dla przemijających aczkolwiek tak częstokroć drogich sercu naszemu społeczeństw, jakimi są narody, lecz dla nieprzemijających jednostek, mających się spoić ponad czas i przestrzeń w Ciele Chrystusowym, którym jest Kościół. Sprawę Rosji, tak teraz skrwawionej i tak zbolałej, powinno się rozpatrywać ostatecznie tylko z tego punktu widzenia. Więc powstaje pytanie: co czynić, by powrót tego niegdyś przecież katolickiego kraju przynajmniej ułatwić. Odpowiedź wypadnie nader prosta: umiłować, bo innego mostu do duszy ludzkiej w ogóle, do duszy rosyjskiej w szczególności, oprócz miłości nie masz... Pozostaje zatem tylko pierwsze niebezpieczeństwo: zbytnia, na naiwność raczej licząca, chęć złagodzenia prawdy. Niech Rosjanin nie widzi jeszcze tej prawdy, ale niech widzi na razie, że dla nas jest to prawda absolutna. Skoro w podmiotową dla nas pewność przez nas głoszonej prawdy uwierzy i szczerość naszą uzna, zmuszony do tego przez swój intuicyjny obiektywizm, łatwiej już uwierzy potem w znaczenie tej samej prawdy przedmiotowej. Tkwiący w nim razem z obiektywizmem subiektywizm poniekąd utoruje mu do tego drogę. Że mam rację, podkreślając niebezpieczeństwo obwijania prawdy w bawełnę, każe mi przypuszczać ten nader znamienny fakt, iż społeczeństwo rosyjskie ma jakąś odrazę do tak często używanego terminu "połączenie się Kościołów". Pomijając bowiem już to, że Stolica Apostolska tego sposobu mówienia nie używa nigdy, jest ten termin niczym innym, jak właśnie takim obwijaniem prawdy, co każdy Rosjanin doskonale rozumie, bo wie, że nie ma dla katolika Kościołów, lecz jest jeden tylko Kościół, a że zatem nie mówi taki katolik zupełnie szczerze, jeśli rozprawia o połączeniu Kościołów zamiast mówić o powrocie do Kościoła. Niech ten ostatni sposób mówienia pobudzi nieraz do zarzucania Kościołowi despotyzmu. Tysiąc razy lepiej, jeżeli Kościołowi się poważnie stawia zarzuty, bo to oznacza poszanowanie dla przeciwnika, nie ma zaś nic gorszego, jak ironiczne traktowanie prawdy, do czego doprowadza słodka gadanina o połączeniu Kościołów, licząca, powtarzam, na naiwność tych, co wcale nie są tak naiwni. Człowiek, do którego się za słodko przemawia, jeśli szanuje siebie, musi się czuć niejako znieważonym. Rosjanin zaś pomimo tego, iż często sam siebie najgorzej obmawia, szanuje jednak siebie. Kończąc te kilka luźnych uwag na tle psychologii rosyjskiej, muszę podkreślić, że stoimy wobec zagadnienia niezmiernej wagi o znaczeniu iście wszechświatowym. Wkłada to szczególne obowiązki na wszystkich, kogo sprawa katolicyzacji całej ludzkości obchodzi, zaś na katolików narodowości polskiej, jako bliższych sąsiadów i krewnych Narodu Rosyjskiego, obowiązki jeszcze dwakroć większe. I kto wie, czy sama nawet przyszłość Polski zależną nie jest w myśli Bożej od tego lub innego ujęcia tej idei. Czas zerwać z tak często powtarzanym utartym ogólnikiem, że jest Polska tylko przedmurzem chrześcijaństwa, albowiem nie chce Kościół mieć murów, lecz tylko bojowników wiary, apostołów. Nie w warowni bronić się mamy, lecz w polu otwartym, o dobro tych, których podbić w wierze i miłości jest naszym obowiązkiem) (nowość)

Ks. Prof. Dr Marian Morawski SI. Encyklika Leona XIII "Immortale Dei" i liberalizm. (Teoria liberalna a chrześcijańska o państwie). PDF ) (Ojciec święty uczynił to, czego się może nikt nie spodziewał. Już rozmaite hasła, w jakie liberalizm stroił swe doktryny: najwyższa władza ludu, prawo do buntu, równość wyznań, wolność prasy... bywały od poprzednich papieży Grzegorza XVI i Piusa IX raz po raz potępiane. Ale tych negatywnych orzeczeń świat nie dosyć zrozumiał. Kościół walczył za ludzkością i prawem – a myślano, że walczy za absolutyzmem, Kościół potępiał gwałt – a myślano, że potępia wolność... Otóż Leon XIII spojrzał w głąb mętnego nurtu, z którego te wszystkie fałsze i nieporozumienia pochodziły, upatrzył, że cały ten nowożytny liberalizm, ze wszystkimi swymi teoriami i czynami, wypływa z błędnej idei państwowej społeczności – i nie poprzestając na anatematyzowaniu błędu, przeciwstawił mu prawdziwą, całkowitą o społeczeństwie naukę – aby kto ma oczy, mógł widzieć, kto ma rozsądek, mógł porównywać. Encyklika: De civitatum constitutione christiana, jest najtrafniejszym ugodzeniem w samo serce liberalizmu. Nie jest tajno Ojcu świętemu, że z tą nauką występuje wbrew przesądom i pojęciom dziś panującym, uważanym przez nasz wiek za najchlubniejsze jego zdobycze, przyjętym za podstawę nauk i prawa publicznego. Nie odstrasza go to, ale raczej nagli, aby okazał prawdę tym, którzy ją zgubili i tak ciężkimi tę zgubę przypłacają klęskami. "Najwyższy i najświętszy nasz obowiązek, mówi, tj. Apostolskie poselstwo, jakie mamy do wszech narodów, w sumieniu Nas nagli do wypowiedzenia prawdy z wszelką wolnością. Nie znaczy to, żebyśmy nie rozumieli naszych czasów, albo żebyśmy prawe i korzystne obecnego wieku postępy odpychali; ale że pragniemy dla spraw publicznych bezpieczniejszych dróg i trwalszych podwalin – przy zachowaniu prawdziwej wolności ludów; albowiem matką i orędowniczką najlepszą wolności ludzi jest prawda. Veritas liberabit vos"... Przechodząc następnie z teorii do dziejów, Leon XIII kreśli wielkimi pociągami, już epokę, w której "filozofia ewangelii" okazała swą dzielność, z barbarzyńskiego materiału wytwarzając chlubę historii, "rzeczpospolitą chrześcijańską" – już period rozstroju i upadku, poczynający się od buntu religijnego reformacji, a dochodzący do swego zenitu w rewolucji francuskiej. Tu idea uspołecznienia bez Boga formułuje się w doktrynę, zwaną "nowym prawem", "zasadami r. 1789". Papież wykłada ją, w przeciwstawieniu do prawdziwej, dopiero rozwiniętej nauki, i jeden z niej płat po drugim odrzuca i rozgramia: Zasada, że absolutny początek władzy jest w ludzie, nie w Bogu, jest nieracjonalna i dla społecznego porządku zgubna. Zasada równości wyznań jest ateizmem. Zasada nieograniczonej wolności słowa i druku jest niemoralną. Zasada wykluczenia Kościoła od wychowania, od prawodawstwa, od wpływu na rodzinę, jest wielkim i zgubnym błędem. Moralność cywilna, czyli od religii oderwana, jest niemożliwą. Poddanie Kościoła państwu, jest źródłem waśni wszelkich i nieszczęść dla społeczeństwa... Kończy Ojciec święty najwspanialszym orzeczeniem prawdziwej wolności, którą Kościół uznaje i którą wedle możności ludy obdarza: wolności w życiu wewnętrznym, wypierającej niewolę błędu i tyranię namiętności – wolności w życiu cywilnym, dającej obywatelom najszerszą swobodę działania w sferze dobra – wolności w życiu narodowym, uchylającej obce jarzmo) (nowość)

Ks. Jan Pawelski SI. Ostatni z dynastii więźniów watykańskich. PDF ) (Pius IX był pierwszym z dynastii więźniów watykańskich, Pius XI jest w tej dynastii ostatnim. Dzieje tej dynastii to jeden z najbardziej doniosłych rozdziałów historii nie tylko Kościoła katolickiego ale i powszechnej całego świata. Nie chodzi w nich tylko o grabież państwa kościelnego, skutkiem której Watykan zamienił się na więzienie pięciu papieży. To ważny w tych dziejach moment, ale nie jedyny, są inne niemniej doniosłe. Najpierw to, że Kościół katolicki, zepchnięty przez wrogą mu historię nowożytną z wielkich gościńców życia w ciasne zaułki, raz po raz odsuwany od wpływu na stosunki państwowe, cywilizacyjne i społeczne, zaczyna w tym ostatnim okresie skupiać się w sobie i tak gromadzić siły, jak gdyby gotował się do poczynań, mających rozstrzygać o przyszłości całych stuleci. Były podobne chwile, gdy z dogasającego świata rzymskiego i nieco później z pierwotnego żywiołu wędrówek narodów stwarzał nową ludzkość i nową jej cywilizację oraz historię. Niewątpliwie jest w tej ostatniej inicjatywie papiestwa widoczny palec Opatrzności Bożej. A oto drugi moment. Trzeba było przyjść z pomocą nowożytnemu światu, biorącemu początek w obłędzie humanistów i buncie Lutra, a przez gehennę rewolucji francuskiej i przez szalbierstwa ateistycznych państw doprowadzonemu do katastrofy wojny światowej i nad przepaść chaosu. W takich chwilach zjawia się miłosierna Opatrzność Boża. Kim zaś posłużyć się może, jak nie jedyną na świecie instytucją, mającą zapowiedź Chrystusa, iż jest opoką, której bramy piekielne nie przemogą. Na ten zamiar Opatrzności Bożej wobec dzisiejszego papiestwa wskazuje choćby sam dobór wyjątkowych pasterzy, zasiadających w tym okresie na Stolicy Piotrowej. Równie długiego bezpośredniego ciągu potężnych indywidualności nie było dotąd w dynastii papieży: Pius IX, Leon XIII, Pius X, Benedykt XV, Pius XI. Każdy z nich prócz niespożytości charakteru i dostojnej świątobliwości życia, wnosi w służbę swego posłannictwa niezwykłe uzdolnienia, przede wszystkim śmiałość inicjatywy i stanowczość wykonania, a więc tę siłę, która rzucona na rozległy widnokrąg, jest rodzicielką wielkich dzieł... "Odnowić wszystko w Chrystusie", wołał Pius X – "pokój Chrystusowy w królestwie Chrystusowym", pisze Pius XI. Najpierw ten pokój Chrystusowy zjawić się musi w sercach jednostek, potem w życiu społecznym i państwowym, a źródłem tego pokoju jest Kościół. Przez lat 17 był Pius XI stróżem tego pokoju. Nie ustępował przed żadnym atakiem, karcił nie oglądając się na osoby i następstwa, cierpiał za odwagę i gorliwość. Po latach dopiero zaczęto uznawać, że w tym najburzliwszym z burzliwych okresów był on jedynym, który ratował sumienie ludów... Największym i najukochańszym dziełem Piusa XI była Akcja Katolicka. To była, jak mówił, "źrenica mojego oka"... Nie rozumiał gestu dla gestu, frazesu dla frazesu, nie uznawał żadnych dwuznaczników i dworskiej przesady. Stąd też, gdy mówił o miłości do Polski, to była to miłość prawdziwa. Trafił na pierwsze dni tworzącej się Polski, na okres płomiennego uczucia, jakim tętniła wówczas zbiorowa dusza narodu. Ten płomień uczucia, rodzący bohaterskie wysiłki i poświęcenia nie tylko zastanawiał obcokrajowca, ale i fascynował. Nuncjusz, który przybył z Rzymu z mandatem Papieża, aby dopomagał w pracy "nad odbudową Polski", którego serce własnym impulsem ku tej pracy dążyło, pod wpływem tych bodźców stawał się w pewnym sensie członkiem polskiego narodu. Stąd nieraz nazywał Polskę drugą swoją ojczyzną, zwłaszcza od chwili, gdy został w Polsce przez polskich biskupów na biskupa konsekrowany. Z tych chwil pochodzi następująca jego rozmowa z jednym z polskich księży: "Jestem przyjacielem Polski, gotów jestem pozostać wśród was przez całe życie i nie miałbym nic przeciwko temu, by na waszej ziemi złożono kości i prochy moje. Ukochałem waszą piękną ojczyznę, z racji Polski zostałem biskupem, w Polsce byłem konsekrowany na biskupa przez biskupów polskich. Ja jestem właściwie biskupem polskim"... Ta miłość Polski sprawiła, że wierzył mocno w jej wielkie dziejowe posłannictwo. Ale nie zamykała ta miłość oczu na błędy Polski. Wobec pewnych przejawów laicyzmu lękał się o ducha narodu. Na episkopat nalegał, by leczył religijne życie Polski z powierzchowności a życie rodzinne z klęski rozwodów. "Jesteście rycerzami wiary – w tej roli będziecie najlepszymi rycerzami Polski". Pragnął Polski silnej, katolickiej) (nowość)

M. Maria Dominika CMRI. W 60 rocznicę śmierci papieża Piusa XII. PDF ) ("Przez stulecia papieże byli centralnym punktem historii. Kiedy władcy starali się ich zmiażdżyć lub obalić, kiedy srożyli się na nich wrogowie, następcy św. Piotra tylko nabierali nowego prestiżu. Przez dwa ostatnie dziesięciolecia naznaczone nienawiścią i bezbożnością, kiedy strzała jadowitej zniewagi została wymierzona przeciwko papiestwu, Bóg w Swojej wszechmądrej Opatrzności wybrał najbardziej kompetentnego prałata do objęcia tronu św. Piotra, papieża Piusa XII. Uzbrojony jedynie w duchową broń swego urzędu i umocniony obietnicą Chrystusa, że ​​bramy piekielne nie przemogą Kościoła, zwyciężył podstępne ataki sekularystów i brutalne obelgi ateistów. Jego imię stało się punktem zbornym dla wszystkich ludzi dobrej woli, którzy szukają błogosławieństwa pokoju ze sprawiedliwością. Jego mądre kierowanie Kościołem poprzez liczne genialne encykliki, konstytucje i alokucje, szczodra hojność wobec ofiar wojny i bohaterska obrona praw małych narodów uczyniły go drogim nie tylko katolikom, ale także niezliczonym osobom spoza Kościoła, które szukały w nim inspiracji i moralnego przywództwa... Wnikliwy uczony, odnoszący sukcesy nauczyciel, błyskotliwy dyplomata, nieprzeciętny językoznawca i zdolny zarządca oraz niestrudzony pasterz dusz, jego pontyfikat był godny uwagi, gdyż celował w każdej z tych umiejętności... Światowy nauczyciel moralności, nieustannie apelował do ludzkości, by postępowała zgodnie z kodeksem moralnym wywodzącym się z Ewangelii Chrystusowej" (Cushing, 1959)) (nowość)

"Traditio". Po anty-soborze Vaticanum II Kościół katolicki przekształcono w sprotestantyzowany neo-kościół. Zdjęcia opowiadają niezaprzeczalną historię tej metamorfozy lepiej niż tysiąc słów. PDF ) (Niektórzy ludzie wciąż desperacko trzymają się poglądu, że neo-kościół Novus Ordo kierowany przez neo-papieży: Pawła VI-Montiniego, JPII-Wojtyłę, Benedykta-Ratzingera i Franciszka-Bergoglio jest Kościołem katolickim. Tak nie jest. Faktem historycznym jest to, że 21 listopada 1964 roku utworzono neo-kościół Novus Ordo – aby zastąpił Kościół katolicki – i nadano mu nową Konstytucję Lumen gentium. Przed anty-soborem Vaticanum II (1962-1965) odwieczny dogmat brzmiał: Kościół rzymskokatolicki jest (adest) jedynym Kościołem Jezusa Chrystusa. Nowa konstytucja neo-kościoła Novus Ordo odrzuciła katolicki dogmat i zastąpiła go herezją: Kościół Chrystusowy jedynie trwa w Kościele katolickim (subsistit in), określeniem, które jak anty-sobór heretycko ogłosił, podziela z heretyckimi sektami protestanckimi. Minęło już ponad pół wieku, w którym to okresie napisano wiele słów, aby bezspornie wykazać, że neo-kościół neo-papieży nie jest Kościołem katolickim) (nowość)

O. Franciszek de Salazar SI, doktor Uniwersytetu w Alcala. Zasady mądrości (uzupełniono)

O. Franciszek de Salazar SI. Zasady mądrości. O piekle. (1. Piekło jest wiecznym więzieniem, przeznaczonym dla grzeszników, zmarłych w niepokucie, dla potępieńców wszystkich wieków i stanów, dla czartów i ludzi. Bogaci skąpcy, wielcy świata tego, pychą nadęci, oddający się zmysłowości do tej zgrai należą. Nieszczęśliwi ci zmuszeni żyć razem, czują ku sobie w każdej chwili śmiertelną nienawiść, niepowściągniony wstręt, który w nadmiarze męczarni jątrzy jednych przeciw drugim. Pozbawieni wszystkiego, przygnębieni wszelkiego rodzaju cierpieniami, jednym słowem przywiedzeni do ostatniego stopnia nieszczęścia, nie mają nikogo kto by ich pocieszył, nikogo, kto by miał współczucie dla ich niedoli. Utrata Boga i Jego chwały stanowi najgłówniejszą ich męczarnię. Jest to tak zwana w języku teologów kara potępienia, kara na którą skazani zostali za to, że się niesprawiedliwie oddalili od Boga, źródła wszelkiego dobra. Drugą ich karą jest tak zwana kara zmysłów, która wypływa z połączenia wszelkich boleści, jakie tylko można uczuć zmysłami. 2. Kara potępienia uważana sama w sobie jest pod pewnym względem największym nieszczęściem, ponieważ jest utratą największego szczęścia, utratą Pana Boga, który jest dobrem największym. Grzesznik w piekle na zawsze jest wygnany z niebieskiej ojczyzny, nie będzie się nigdy cieszył obecnością Boga, tą wieczną szczęśliwością, do której był stworzony; na zawsze jest odsunięty od obcowania z Jezusem Chrystusem i Jego przenajświętszą Matką, wyłączony od towarzystwa aniołów, błogosławionych, tych wszystkich których kochał na ziemi, lecz których cnót i szczerego żalu nie naśladował. Wszystkie te straty zawsze obecne umysłowi potępionego, sprawiać mu będą nigdy nie ustające męczarnie. 3. Kara zmysłów jest to męka wszystkich władz duszy. Zmysły cierpieć będą, każdy w szczególności, wszystkie na raz męczarnie, jakim podlegać mogą. Na tym świecie ciężką jest najlżejsza niemoc; drżymy na samą myśl cierpień, jakich drugi doświadcza; nie mamy odwagi patrzeć jak przykładają rozpalone żelazo na jego rany. Cóż dopiero samemu być wystawionym na wszelkiego rodzaju męczarnie, dochodzące do najwyższego stopnia, męczarnie, które nie zmniejszą się nigdy. W tym samym czasie władze duszy dręczone będą wszystkim, co może wzniecić w nich smutek, gniew, rozpacz itd. Dusza nie będzie mogła zapomnieć ani na chwilę niewypowiedzianych dóbr, których została na zawsze pozbawioną; szarpaną będzie bez przestanku tą okropną myślą, że straszliwe męczarnie, na jakie jest skazana, trwać będą zawsze, wiecznie, i końca im nie będzie nigdy, nigdy) (nowość)

Ks. Benedict Hughes CMRI. Kult Czternastu Świętych Wspomożycieli. PDF ) (Szkoda, że ​​my katolicy w Ameryce nie jesteśmy zaznajomieni z wieloma praktykami tradycyjnej kultury katolickiej, jakie można spotkać w innych krajach. Jedną z nich jest nabożeństwo do grupy świętych znanych jako "Czternastu Świętych Wspomożycieli". Nabożeństwo to pojawiło się w Średniowieczu, w Niemczech w czasie epidemii czarnej dżumy. Każdy ze świętych czczony w tej grupie okazał się szczególnie skuteczny w różnych potrzebach. Kult świętych jest nie tylko akceptowany, ale wręcz nakazany przez Kościół. Sobór Trydencki orzeka, że ​​"święci, którzy królują razem z Chrystusem w Niebie, ofiarują swoje modlitwy Bogu za ludzi… Jest rzeczą dobrą i pożyteczną błagalnie wzywać ich i uciekać się do ich modlitw, pomocy i wsparcia w celu uzyskania łaski od Boga przez Jego Syna, Jezusa Chrystusa, Pana naszego"... Warto zauważyć, że niektórzy z tych wielkich świętych zostali usunięci z kalendarza przez "papieży" Vaticanum II. Jakie to wymowne! W kalendarzu liturgicznym sprzed Vaticanum II jaki istniał do śmierci Papieża Piusa XII każdy z czternastu wspomożycieli miał swoje święto (zgodnie z datami podanymi powyżej) i każdy miał swoje wspomnienie w liturgii. Jednak od Vaticanum II dołożono starań, aby wyeliminować kult świętych tradycyjnie czczonych i zastąpiono ich współczesnymi "świętymi". Toteż, wielu z tych Świętych Wspomożycieli zostało usuniętych z kalendarza z wymówką, że niewiele wiadomo o ich życiu. Nadrabiajmy to zawinione zaniechanie! Nabożeństwo do Czternastu Wspomożycieli jest wspaniałym przypomnieniem potęgi wstawiennictwa świętych. W średniowieczu, kiedy medycyna i nauka nie były tak zaawansowane, wierni zwracali się do wstawiennictwa świętych o pomoc w przeciwnościach. Niestety, w naszych współczesnych czasach, kiedy ludzie pokładają zbyt dużą ufność w nauce, lekarstwo modlitwy jest często stosowane tylko w ostateczności) (nowość)

Ks. Prof. Dr Marian Morawski SI. Referat o szkole katolickiej. (Wygłoszony na Wiecu katolickim w Krakowie). PDF ) (Religia chrześcijańska tym się różni od innych wierzeń i kultów, że nie jest tylko doktryną, dogmatem, ani zbiorem modlitw i obrzędów, ale jest organizmem, religią uspołecznioną, Kościołem. A katolicyzm tym się jeszcze od innych wyznań chrześcijańskich wyróżnia, że jest organizmem żyjącym, czynnym, nie zamykającym swej żywotności w świątyniach i klasztorach, ale rozlewającym ją na cały ustrój i wszystkie funkcje społeczeństwa. Kościół, katolicy wszyscy, o ile są Kościołem, dążą do zrealizowania królestwa Bożego na ziemi, i w tym celu mają różne aspiracje, różne wymagania praktyczne, porywają się do różnych przedsięwzięć. Wymagania te i przedsięwzięcia mogą w konkretnych szczegółach zapędzać się za daleko, zbaczać nawet pod wpływem ludzkich namiętności i rozmijać się z celem; ale panuje zawsze nad nimi i przez najwyższe organa Kościoła prostuje ich kierunek ten Spiritus Veritatis, ten Duch Boży, który tak dziwnym, tajemniczym a przecież widocznym sposobem utrzymać umie Boską istotę Kościoła wśród ziemskiej gliny i ludzkich naleciałości. Odróżniać zawsze trzeba w tych dążnościach zasady – i zastosowania tych zasad wśród wiru życia społeczeństw. Te ostatnie podlegać mogą krytyce; pierwsze są zawsze czystymi, stałymi, niewątpliwie Bożymi ideami, przed którymi uchylić musimy czoła. Otóż między tymi zasadniczymi dążnościami i wymaganiami Kościoła, jest, było i będzie wymaganie szkoły katolickiej... Kościół potępia szkoły mieszane, Kościół żąda szkół katolickich, wyznaniowych – to znaczy: nie tylko Papież, nie tylko księża, ale my wszyscy katolicy, o ile katolikami jesteśmy, tak sądzimy, do tego dążymy; nie wszędzie równie czynnie i równie samowiednie; ale gdziekolwiek katolickie życie gorętsze jest i więcej uświadomione, tam dążność ta objawia się czynami, walkami, ofiarami, zwycięstwami. Patrzmy dokoła po świecie: szkoła wyznaniowa świeci zawsze na czele katolickich programów. Jeżeli do tej wysokiej racji: że to jest wynikiem katolicyzmu, że się to należy prawdzie i Kościołowi i Bogu, godzi się dołączyć rację utylitarną – to przypomnę starą prawdę, że społeczeństwo bez religii żyć nie może. Już mędrcy Grecji – któż o tym nie wie? – tak nauczali; ale dziś nas jakoś ta prawda do żywego przypieka, kiedy ojcowie nasi, wierząc naiwnie liberalizmowi, spróbowali postawić społeczeństwo na innym fundamencie – a my dziś widzimy: tu socjalizm podkopujący wszystko, gdzie tylko resztki religijnego gmachu nie stawiają mu jeszcze oporu – tam rozkład moralności publicznej... Jeżeli zaś pewnym jest, że społeczeństwo nie może żyć bez religii, to również pewnym i jasnym jest, że religia ostać się nie może bez religijnego wychowywania dziatwy i młodzieży. Cóż więc czynić mamy? Swoją drogą starać się o to gorliwie, aby w istniejących stosunkach prawnych ulepszyć nasze szkoły w kierunku religijnego wychowania, zbliżyć je ile możności do wzoru szkoły katolickiej... Przedkładam więc następującą Rezolucję zasadniczą: Wiec katolicki w Krakowie, łącznie z całym katolickim światem oświadcza się za zasadą: że szkoła w ogóle, a przede wszystkim ludowa, powinna być katolicką dla dzieci katolickich; to znaczy: 1) że dzieci katolickie powinny mieć szkoły oddzielne od dzieci innych wyznań – 2) nauczycieli wyłącznie katolików – 3) że wszystkie przedmioty w tych szkołach powinny się wykładać z uwzględnieniem katolickich przekonań – i 4) że wszystkie środki, jakimi się wpływa na ich serca i kształci je moralnie, powinny być na katolickiej etyce oparte...) (nowość)

Ks. Karol Antoniewicz SI. Listy w duchu Bożym do przyjaciół. List I. PDF ) (Pan Bóg w miłosierdziu swoim przerzuca ludźmi na świecie, zbliża i oddala ich od siebie, daje i odbiera pociechy, próbuje nas na wszystkie strony abyśmy, umocnieni w wierze, silni miłością, niezachwiani nadzieją, świat i siebie zwalczyli. Zbliżył mnie Bóg do ciebie, a to zbliżenie stało się pociechą dla serca, bo jakąż większą pociechę możemy mieć jak miłość Boga, jak poznanie serc, które Go miłują, od Boga umiłowane! Lecz pociechy od Boga nam użyczone zwykle krótko trwają, to jest pociechy, których nam za pomocą ludzi użycza, bo ta która nam sprawia miłość Jego, ta wiecznie trwa! Z każdej radości zbliżenia i poznania się, rozwija się żal rozstania, ale ten żal złączony ze wspomnieniem, a to wspomnienie nie zawsze wraca do Boga! W Boguśmy się poznali, w Bogu się znamy, w Bogu zawsze znać się będziemy! Bo wszystko co ma Boga za początek i koniec, jak On wieczne jest i niezmienne) (nowość)

Św. Ignacy Loyola. Maksymy. (Przetłumaczył Ks. Aleksander Jełowicki). PDF ) (Należy wielce poważać naukę teologii, równie scholastyczną, jak i praktyczną. Dawni Ojcowie Kościoła mieli głównie na celu budzenie serc do miłości i do służby Bożej. A św. Tomasz, i inni Doktorowie ostatnich wieków, starali się związać dogmaty wiary w ścisłą metodę, dla porządniejszej walki przeciwko herezjom... Wszystko co od heretyków przychodzi, należy mieć w podejrzeniu, zwłaszcza książki, jakkolwiek byłyby dobrymi. Bo czytając dobrą książkę złego człowieka, nieznacznie można by się przywiązać do jej pisarza, niekiedy aż do zaufania, że wszystko co ten człowiek napisał zdrowe jest i prawowierne... Gdyby nie było innego żywota jak obecny żywot, ani innej chwały jak chwała tego świata, może by słusznym było nie myśleć o czym innym, jak o błyszczeniu i podnoszeniu się pomiędzy ludźmi. Ale skoro jest wieczność, a jest nieomylnie, dlaczegoż byśmy mieli ograniczać się na pożądaniach ziemskich? I dlaczego przenosić to, co jak sen przemija, nad to, co nigdy się nie skończy?... Mało jest ludzi rozumiejących dobrze, co by z nich Bóg uczynił, gdyby się w ręce Jego zupełnie oddali. Kloc drzewa prosty i nieokrzesany, staje się pięknym posągiem pod ręką snycerza. Wielu jest, co zaledwo po chrześcijańsku żyją, a byliby świętymi, gdyby się nie sprzeciwiali zamiarom Bożym i działaniom łaski... Jeżeli pracujemy dla miłości Boga, bardzo byśmy zawiniali, gdybyśmy w służbie Jego byli oziębli i leniwi. Zaniedbywać się w służbie ludzkiej, nie jest rzeczą dobrą; ale służyć niedbale Bogu, jest rzeczą szkaradną... Pobożność nie zależy na widzeniach, na zachwytach, na upojeniach duchownych. Nie należy nigdy życzyć sobie tych łask wielkich; owszem, należy umykać przed nimi i mieć je w podejrzeniu. Wszakże, gdy Bóg udziela ich, trzeba je przyjąć z bojaźnią, a wcale o nich nie mówić, chyba że posłuszeństwo lub miłość bliźniego ku temu nas obowiązuje. Lepiej jest znać nicość swoją, aniżeli miewać objawienia i zachwyty. Nawet wskrzeszanie umarłych mniej znaczy, aniżeli umarzanie swych namiętności... Jeżeli Bóg wielkie krzyże zsyła na ciebie, znakiem to jest, że wielkim świętym chce ciebie uczynić. A jeżeli pragniesz nabyć wysokiej świętości, proś Boga, aby ci dał ucierpieć wiele... Pomyślności, powinny nas więcej trwożyć, aniżeli cieszyć; a wtedy najbardziej trwożyć się nam trzeba, gdy wszystko nam idzie według życzeń naszych... Jeżeli Bóg nas przeznaczył do nauczania nieumiejętnych i do walczenia przeciw heretykom, nie możemy być zawsze u stopni ołtarza, i musimy niekiedy, dla uczenia się, zawieszać modlitwę. Potrzeba też wówczas ograniczać posty, i używać pokarmów dostatecznych do utrzymania sił naszych. Mając od Boga, zarówno ciało jak i duszę, zarówno z jednego jak z drugiego zdamy liczbę Bogu... Sądźmy, żeśmy za usługi bliźnim najlepiej wtedy zapłaceni, gdy nam odwdzięczają obelgą i zelżywością, jedyną zapłatą, jaką świat odpłacił Jezusowi Chrystusowi za wszystek trud Jego... Jakkolwiek potężnymi byliby nieprzyjaciele nasi, nie powinniśmy się ich obawiać, jeżeli nic sobie do wyrzucenia nie mamy. Mogą oni walczyć przeciw prawdzie, ale jej zwyciężyć nigdy nie zdołają. Prawda, sama się broni. Dopóki przeto jesteśmy w prawdzie, bronić się nie potrzebujemy. Milczenie, w podobnych razach, bywa niekiedy wymowniejszym nad wszelką obronę) (nowość)

Divi Thomae Aquinatis, Doctoris Angelici, totius Summae Theologicae Conclusiones (uzupełniono)

Divi Thomae Aquinatis totius Summae Theologicae Conclusiones. De peccato veniali secundum se. (Utrum peccatum veniale causet maculam in anima. Co. – Peccatum veniale cum non tollat habitum charitatis neque aliarum virtutum, sed magis impediat actus illarum, non inducit maculam in anima, nisi inquantum nitorem qui est ex virtutum actibus impedit) (nowość)

Divi Thomae Aquinatis totius Summae Theologicae Conclusiones. De legibus (Utrum lex sit aliquid rationis. Co. – Cum lex sit quaedam regula, et humanorum actuum mensura, necesssario ad ipsam rationem spectat) (nowość)

Divi Thomae Aquinatis totius Summae Theologicae Conclusiones. De legum diversitate. (Utrum sit aliqua lex aeterna. Co. – Est aliqua lex aeterna, ratio videlicet gubernativa totius universi in mente divina existens) (nowość)

Divi Thomae Aquinatis totius Summae Theologicae Conclusiones. De effectibus legis. (Utrum effectus legis sit facere homines bonos. Co. – Sicut principis est bene imperare, sic subditorum propria virtus, quae eos bonos facit, est bene obedire, ad quod lex inducit; unde proprius legis effectus est homines vel secundum quid, vel simpliciter bonos efficere) (nowość)

Ks. Aleksander Jełowicki. Listy duchowne. List do Stanisława Tarnowskiego. Osobne słowo o katechizmie Bellarmina. PDF ) (Sobór Watykański, uchwaliwszy jedność katechizmu, miał go na nowo ułożyć. Co nim nastąpi, zawsze, z mnóstwa katechizmów całego świata, najpoważniejszym, jako przez Papieża całemu światu zaleconym, jest katechizm Bellarmina. Pisarzem jego był wielki uczony i wielki święty, który o tym katechizmie swoim powiedział, iż więcej kosztował go pracy, aniżeli obszerne dzieła jego, które świat podziwia. Bo tu musiał, w najkrótsze słowa, najgłębsze prawdy wiary streścić; by je tym łatwiej do pamięci podać. Prawda, że katechizm Bellarmina jest ciężkim; ale tak ciężkim jak złoto, które bardzo łatwo na szelążki zmienić. Chcę przez to powiedzieć, że bardzo go łatwo wykładać. Niech o tym świadczy próbka, którą tu załączam. Naprzód, umieszczę pierwszy ustęp z katechizmu mniejszego Bł. Bellarmina; a potem, próbkę jego rozwijania) (nowość)

Ks. Józef Kalasanty Mętlewicz. Kazanie na uroczystość Trzech Króli. (W Katedrze Warszawskiej). PDF ) (Uroczystość dzisiejsza kończy szereg uroczystości, które przedstawiając nam wzniosłe i rozrzewniające pamiątki, tak bliski mają związek z przeznaczeniem i nadziejami naszymi. Dzień bowiem dzisiejszy, przypomina nam zjawienie się owej przez proroków przepowiedzianej gwiazdy, zwiastującej światu Zbawiciela! Dziś to jest pamiątka dnia, w którym Królowie z Saby oddali hołd wcielonemu Przedwiecznemu Słowu! Sięgając myślą do owego dnia i owej chwili, co za wspaniały widok uderza nasze zmysły! przed słabym dziecięciem padają na kolana poważni starcy i witając w Nim Zbawcę Narodów, składają przepowiedziane przez Proroka Ageusza dary: mirę, kadzidło i złoto, których mistyczne znaczenie przedziwnie wielkość i godność przeznaczenia Chrystusa wyjaśnia. Jaka przemiana w niewielu dniach! Ten dla którego nie było gospody w Betleem – owo ubogie w żłobie złożone dziecię, – jakkolwiek oznajmione przez Aniołów, niepoznane! dziś odbiera hołd Królów, a w ich osobie od wszystkich narodów! – dziś publicznie wobec zaślepionego ludu uznane Królem narodów, – najwyższym Kapłanem nowego zakonu – człowiekiem wreszcie który dla odkupienia świata spełni śmiertelną ofiarę! takie bowiem jest mistyczne znaczenie złożonych Mu darów. Zbawiennym więc jest zamiar Kościoła; w obchodzie dzisiejszej uroczystości, chce on z przykładu Mędrców nauczyć nas oddawać hołd Jezusowi i składać Mu dary które by Go były godne. A jako Chrystus nie leży już w żłobie ubogim dzieciątkiem, ani Go czeka ucieczka do Egiptu, nie idzie tu więc o składanie darów zmysłowych, ale o dary trwalsze i szacowniejsze, o dary umysłowe, duchowne, idzie tu o nasze dusze, serce i uczucia. Na dwa więc punkta zwróćmy w dzisiejszej uroczystości uwagę: na znaczenie darów jakie Chrystusowi złożono, i na uczucia jakie Mędrcami kierowały przy złożeniu darów, a z obu tych uwag poznamy co nam za przykładem przez Mędrców wskazanym, czynić należy. Wy tylko o święci Królowie! coście pierwsi uznali i powitali Zbawiciela, uczyńcie waszym wstawieniem naszą ofiarę przyjemną Bogu) (nowość)

Ks. Józef Kalasanty Mętlewicz. Kazanie na uroczystość Nowego Roku. (U XX. Dominikanów w Warszawie). PDF ) (Kiedy dziś w całym chrześcijańskim świecie, a osobliwie w tutejszej świątyni, z szczególną uroczystością obchodzimy pamiątkę tajemnicy dopełnionej na Jezusie Chrystusie po spełnieniu się dni ośmiu od Jego narodzenia, tajemnicy kończącej stary, a zaczynającej nowy zakon, nie może co innego zajmować myśli i uczuć naszych, jak wspomnienie na bieg czasu, i na zachowanie się nasze! I dla nas spełniły się dni! upłynął znowu rok jeden, i powiększył przeciąg życia naszego! a prosty rozsądek i wiara pytają nas dziś, czyli dni które nam opatrzność pozwoliła dopełnić do lat życia naszego, powiększają tylko ciężar win – czy też owoce zasług! W dzisiejszej tajemnicy widzimy Jezusa poddającym się woli Ojca Przedwiecznego, a wasza tu liczna obecność, oddaje publiczny, uroczysty hołd temu poddaniu się. – Kościół więc Święty ma prawo zapytać się, czyli będąc uczniami Chrystusa, naśladujemy Jego zachowanie się względem Ojca niebieskiego, czy dążymy za Nim do zbawienia, które nam przygotował? Bo ten jest cel podwójny dzisiejszej uroczystości, aby wspomnieniem upływu lat, przypomnąć zbliżającą się wieczność, a wspomnieniem Jezusa, nauczyć sposobu osiągnienia szczęśliwej wieczności. – Dzień więc dzisiejszy, jest dla nas dniem zbawienia, bo dniem nadziei i radości, bo każdy nowy rok, zbliżając nas do wieczności, zbliża do urzeczywistnienia nadziei, jakie w niej mieć powinniśmy – i każdy nowy rok przypominając nam, że przez Jezusa dokonane zostało nasze odkupienie, napełnia serca nasze duchowną radością. Mogęż więc lepiej z wami rozpocząć rok nowy, jak życząc abyście pamiętając na upływające co rok lata, zrozumieli potrzebę i nagłość starania się o zbawienie? – mogęż wam korzystniejsze wynurzyć życzenia, jak życząc aby imię Jezus, stało się wam zadatkiem wszelakiej łaski potrzebnej do zbawienia! Tak Pobożni Słuchacze! krótkość czasu i łaska Boska, oto dwie korzystne uwagi do rozważenia w dzisiejszej tajemnicy, i dwa główne punkta mojej do was nauki. Dzień dzisiejszy nie może być lepiej rozpoczęty i użyty, jak rozważaniem tych prawd, dla których żyjemy na ziemi i żyć mamy w wieczności – to więc co stanowi doczesną i wieczną szczęśliwość naszą, godne jest pilnej uwagi) (nowość)

Ks. Józef Kalasanty Mętlewicz. Kazanie na uroczystość Bożego Narodzenia. (U Sakramentek w Warszawie). PDF ) (Niewysławiona radość napełniać dziś powinna serca nasze, bo dziś to jest pamiątka narodzenia naszego Zbawiciela! dziś to jest dzień, w którym zabrzmiały pienia chórów Anielskich: "chwała na wysokości Bogu, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli!", dzień w którym wielka i dobra nowina (ewangelia) ogłoszoną została światu, oczekującemu nań od czterech tysięcy lat, dzień w którym spełniły się wszystkie proroctwa z taką uroczystością i pod tylu figurami ogłaszane! Zbawiciel – Pomazaniec Boski – Chrystus – Pan nasz, dziś zstąpił na ziemię! Niebiosa spuściły na świat Sprawiedliwego! Gwiazda Jakuba objawiła się światu! berło zostało odjęte Judzie, bo oczekiwany od narodów przyszedł i znak zapowiedziany od wieków ziścił się, bo Panna poczęła i porodziła! bo w Betleem narodził się Wódz i Mistrz Izraela! Ileż to dobrodziejstw bracia moi, z dniem narodzenia Zbawiciela spłynęło na ziemię! Nie byłby ten dzień tak upragnionym, przez tyle wieków zapowiadanym i oczekiwanym, nie byłby on przedmiotem i rozwiązaniem wszystkich proroctw, gdyby nie był celem wszystkich zamiarów Boga względem ludzi, gdyby nie był najoczywistszym dowodem Jego miłości ku rodzajowi ludzkiemu. O szczęśliwa nocy, coś była świadkiem tych Boskich urodzin! o błogosławiona ciemności, w której pierwszy raz zajaśniała światłość świata!) (nowość)

Ks. Michał Ignacy Wichert. Nauki katechizmowe o Składzie Apostolskim, Przykazaniach Boskich i Kościelnych, o Modlitwie Pańskiej i Sakramentach (uzupełniono)

Ks. Michał Ignacy Wichert. Nauki katechizmowe... O gniewie. (Gdy o gniewie mówić poczynamy, najprzód przestrzec mi was należy, słuchacze najmilsi, iż ta namiętność jest bardzo skryta, niełatwo ją kto w sobie poznaje, choćby też najbardziej w nim wkorzeniona była, jest ona bowiem na kształt gorączki skrytej, która choć wszystko ciało na człowieku pożera i zdrowie z gruntu niszcząc, o śmierć przyprawia, nie znaczna jednak i nieuleczona jest. Oślepia albowiem ta namiętność rozum ludzki, i oczy duszne dziwnie zaciemnia, jako to sama Mądrość najwyższa przez Jana świętego oświadcza: Qui odit fratrem, in tenebris est, et in tenebris ambulat. "Kto nienawidzi brata, w ciemnościach jest i w ciemnościach chodzi". I dalej przez tegoż mówi, et nescit quo eat, quia tenebrae obcoecaverunt oculos ejus. "I nie wie, gdzie idzie, bo ciemności ogarnęły go" (I Joan. 2, 11). Ta zaś przestroga dlatego wam się daje, abyście tym pilniejsi i ostrożniejsi byli w upatrowaniu tej w sobie namiętności, im ona skrytsza jest, i nauki o tym słuchając, onę łatwiej z serca swego wyrzucić mogli. Gniew dwojaki jest. Jeden gdy kto samą osobę jaką nienawidzi, drugi, gdy kto w osobie jakiej nienawidzi czego, co albo jemu, albo innym jest szkodliwego. Gdy kto ma nienawiść ku osobie, grzeszy zawsze śmiertelnie według wyroku Boskiego: Kto nienawidzi brata swego zabójca jest (I Joan. 3, 15). Chybaby lekkość materii onego w tym wymawiała. Na przykład: gdyby kto małe jakie od osoby miał odrażenie, i małego mu jakiego złego życzył w sercu swoim, tedyby gniew jego takowy powszednim był tylko grzechem. Gniew zaś nie ku osobie, ale ku rzeczy jakiej w bliźnim upatrzonej, może być zły, albo dobry, według tego, jako to, co w bliźnim naszym nienawidzim, dobre albo złe będzie) (nowość)

Sac. Petrus Ludovicus Danes. Institutiones Doctrinae Christianae, sive Catechismus ad usum seminariorum (uzupełniono)

Sac. Petrus Ludovicus Danes. Institutiones Doctrinae Christianae... Pars I. Sectio II. Caput XI. De Confessione. (QUAESTIO. 1. Estne peccatorum confessio ex divino praecepto sacerdoti Jurisdictionem habenti facienda ab eo, qui post baptismum lapsus est? R. Est prorsus illi, qui baptismalem innocentiam lethali aliquo crimine perdiderit. Etenim Dominus noster Jesus Christus, ascensurus ad Patrem, sacerdotes sui vicarios reliquit, judicesque constituit, ut peccata lapsorum aut remitterent aut retinerent: hoc porro judicium sine causae cognitione exerceri non potest; neque in poenis injungendis servari posset aequitas, si in genere dumtaxat, et non potius in specie ac sigillatim sua ipsi peccata poenitentes declararent. Hanc autem confitendi necessitatem lapsos subire Christus voluit, tum ut humilientur, tum ut a sacerdotibus ceu animarum medicis, congrua malis suis remedia consequantur. Q. 2. Quaenam peccata in confessione necessario exprimenda sunt? R. Mortalia omnia, quorum post diligentem sui discussionem, conscientiam habet poenitens, etiamsi occultissima illa sint, et tantum adversus duo ultima decalogi praecepta commissa, quae nonnumquam animam gravius sauciant, et periculosiora sunt iis, quae in manifesto admittuntur) (nowość)